Więcej informacji





Opis


Wierzchowie, pow. Olkusz.
Wysokość otworu dolnego n.p.m. 370 m.
Wysokość otworu dolnego nad dnem doliny Kluczwody 8 m.
Ekspozycja otworów dolnych ku NW.
Ogólna długość korytarzy 640 m.

Otwory dolne są obszerne i łatwo dostępne. Przed pierwszym (najbardziej ku północy leżącym) obszerny taras przedjaskiniowy, powstały zapewne przez wywożenie namuliska w czasie badań. Trzeci otwór, górny, położony jest wysoko w skałach.
"Wejście pierwsze kształtem przypomina gruszkę, zwężeniem zwróconą ku dołowi. Prowadzi ono do komory wstępnej, której sklepienie początkowo 9 - 10 m wysokie obniża się przy końcu do 2,5 m. Całe sklepienie, jak i ściany jaskini noszą piętro wypłuków wodnych. W wielu miejscach, szczególnie na spękaniach skały widać dobrze wykształcone skorupy wapienia naciekowego różnolicie rozwiniętego, począwszy od mleka skalnego, aż do prześwięcającego kalcytu, zabarwionego miejscami związkami żelaza na kolor rdzawy. Prócz form naciekowych zauważyć można, że strop komory przebijają kominy łączące ją z powierzchnią skały. Świadczy o tym fakt, że w dnie upalne woda doprowadzana tymi kanałami przecieka, skapując na dno jaskini i sączy się po ścianach, osadzając warkoczowate jasne smugi. W połowie długości komory wejściowej po jej północnej stronie znajduje się wnęka skalna przechodząca w szczelinę. Przez dwa otwory, które wychodzą w kierunku SE, dostajemy się do Hali Wielkiej Dolnej."
"Hala Dolna ma 30długości, a 4 - 5 m szerokości średnio. Z planu widać, że powstanie swe zawdzięcza ona wybitnej predyspozycji tektonicznej. Komplet spękań krzyżujących się ze sobą umożliwia rozszerzenie się do korytarza do tego stopnia, że tworzy on raczej komorę. Główne spękania Hali Wielkiej Dolnej oraz komory wejściowej biegną w kierunku NNW - SSE. Prócz tego za słupem drugim południowym podpierającym strop istnieje pęknięcie z NE - SW, a zatem prawie prostopadłe do poprzedniego. Dwa słupy skalne mieszczące się w komorze są omytą formą litej skały. W południowej części Hali Dolnej znajduje się przykomórek, do którego prowadzi wejście przez mały otwór w ścianie. Długość jego wynosi 11 m. Kończy się on szczeliną wychodzącą nieco dalej ku SE. Zasadniczy kierunek osi Hali Wielkiej Dolnej idzie z NW - SE. Wschodnie jej odgałęzienie jest rozwinięte w formie długiego, bo 40-metrowego korytarza, grubo oblanego naciekiem, zaopatrzonego szeregiem kominów. Po lewej, północnej stronie, na ścianie mieści się ciekawa forma naciekowa - kropielnica. Wytworzyła się ona wskutek osadzania się cząstek rozpuszczonego wapienia, wytrąconych z wody w czasie jej odpryskiwania od skały. Na końcu tego korytarza, zwanego Niedźwiedzią jamą, znajduje się miejsce grubo oblane kalcytem o formie charakterystycznej, którą Ossowski nazwał Niedźwiedzimi Tronami."
"Druga odnoga Hali Wielkiej Dolnej biegnie w kierunku SE. Ma ona 25 m długości i prowadzi wzdłuż pęknięcia o kierunku NWW - SEE. Szczelina predysponująca ten korytarz przechodzi na strop Hali Dolnej dotykając drugiego słupa skalnego. Posiada ona znaczny spadek, a dno jej jest zamulone i zasypane gruzem. Przy końcu komory strop się obniża, a po jej północnej stronie znajduje się duży stalagmit zrastający się prawie ze stalaktytem zwisającym z góry. Niestety znaczna część tych pięknych form naciekowych jest systematycznie niszczona przez zwiedzających, tak że dalszy ich rozwój jest uniemożliwiony. Opisaną odnogę nazwał Ossowski Jamą Hieny, dlatego że namulisko zawierało zęby tego zwierzęcia."
"Z SE końca Hali Wielkiej Dolnej skręca jaskinia w kierunku NW. Jest to wąski przesmyk prowadzący do Hali Małej Dolnej. Przebiega on wzdłuż szczeliny skalnej o kierunku NWW - SEE, która zwężając się znacznie u góry przechodzi w kominy. Idąc ku NW zauważymy po drodze szereg warkoczowatych nacieków, utworzonych z białego mleka wapiennego. W kilku miejscach zwisają ze stropu banie skalne ze ściekającą z nich ustawicznie wodą. Charakterystycznym jest fakt występowania owych nacieków wzdłuż rozmytych szczelin, które doprowadzają wodę do wnętrza. Dochodzimy do hali Małej Dolnej. Powstała ona na skrzyżowaniu spękań biegnących w dwóch kierunkach: NNW - SSE oraz NWW - SEE.
Kształt tej hali jest trójkątny. Od NE jest ona zawalona olbrzymim głazem skalnym, a w kierunku NW posiada otwór, który stanowi drugie wyjście z jaskini położone na SW od pierwszego. Korytarz wyprowadzający z jaskini posiada bogate formy wymyć i wyżłobień skalnych. Wyszedłszy z niego, dostajemy się po kamiennej pochyłości na dno wąwozu. Gdy po wyjściu skręcimy w prawo ku E zauważymy w ścianie szczelinę prowadzącą ku S, a łączącą wnętrze Hali Dolnej z zewnętrzną partią stromej skały. Różnica poziomów dna między Halą Dolną a otworem wyjściowym wynosi 2 m. Wysokość drugiego otworu wyjściowego nad poziomem doliny wynosi 6 m."
"W części SE Hali Małej Dolnej rozwija się korytarz predysponowany szczeliną biegnącą w głąb skały i kończącą się po kilku metrach ciasnym zwężeniem o dnie zapłyniętym naciekiem kalcytowym. Na warstwie stalagmitu leży spory pokład gliny naniesionej przez wodę. Ponieważ miejsce jest trudno dostępne, więc zachowało swój pierwotny charakter. Cały ten korytarz jest przykładem rozmycia poszerzenia przez przepływające niegdyś wody oraz zawalenia do w późniejszym czasie masą mieszaniny napływowej. Jest on spękany poprzecznymi szczelinami skalnymi o kierunku NWW - SEE, zaznaczającymi się wyraźnie na ścianach i stropie. Korytarz ten zwany Przesmykiem Długim zmienia po 18 m swój charakter. Wysokość jego znacznie maleje, strop zasklepia się w przeciwieństwie do partii poprzedniej, w której przechodził w wąską szczelinę. Przesmyk Długi doprowadza nas do ciasnego przejścia łączącego się z korytarzem biegnącym z NW - SE. W tym miejscu rozpoczyna się skomplikowany labirynt komór i korytarzy rozmieszczonych po różnych poziomach zaznaczających się wyraźnie w jaskini. Z planu wynika, że pęknięcia skalne, predysponujące korytarze, rozwinęły się równolegle. Północny korytarz biegnie ku E, przechodząc w stromą ciasnotę prowadzącą do hali pierwszej wschodniej o osi dużej z N - S... W hali tej na wysokości 6 m widać wyraźnie występujący wyższy poziom jaskini w formie wnęk bocznych i półek. Poziom ten odpowiada wysokości, na jakiej znajduje się Hala Wielka Górna. Jest to zatem stary poziom szczątkowy, który istniał przed rozmyciem części poniżej leżącej. Na ścianach przy bliższym zbadaniu widnieją ciekawe przekroje kalcytu krystalicznego, należące niewątpliwie do wyższego poziomu tworzącego dawne dno jaskini. Z powodu silnego zakopcenia jaskini z czasów jej odkrywani napotkałem na wiele trudności w odczytywaniu minionych stadiów jej rozwoju. W części tej komory znajduje się wnęka, do której można się dostać pokonując ściankę skalną pokrytą gładkim naciekiem. W niej mieści się bardzo osobliwa forma dawniej istniejącego zbiornika wody, którego brzegi wykształciły się w postaci tarasowato ułożonych stopni, podobnych tym, które istnieją w większych rozmiarach nad brzegami gejzerów."
"Rozgałęzienie na zachód od komory wschodniej posiada jeden ważny szczegół, nie uwzględniony zupełnie na planie Ossowskiego, mieszczący się w południowym bloku skalnym. Jest to duże, płaskie wgłębienie, które odkrywa nam prawdziwą kopalnię form naciekowych oraz poprzerastanych kalcytem kości zwierzęcych. Szerokim przejściem dochodzimy z tej komory ku S do korytarza, ciągnącego się prawie równolegle do poprzedniego w kierunku WEE. W zachodniej swej partii korytarz ów rozdziela się na 2 części zakończone szczelinami. Strop ich, rozdwojony dużym, wiszącym jęzorem skalnym, zaznacza bieg tych szczelin. Tu i ówdzie szczelina skalna łączy wnętrze z powierzchnią skały doprowadzając znaczne ilości wody niosącej zawiesinę wapienną osadzającą się na ścianach."
"Wracając w kierunku E przechodzimy przez próg skalny do następnej, II wschodniej hali. Oś Wielka tej komory biegnie w kierunku N - S. Północna jej część jest zapłynięta grubą skorupą kalcytową. Strop nosi ślady syfonowatych wymyć, z których uchodzi wiele kominów w głąb skały. Północna część komory jest rozwinięta szczególnie wyraźnie na poziomie 3 m nad dnem jaskini. Rozwinięcie to przejawia się w 2 kierunkach: pierwszym południowym, drugim wschodnim. W pierwszym utworzyła się duża wnęka skalna interesująca ze względu na swój wysoki poziom, który odpowiada śladom komory górnej I hali wschodniej. Druga część tego poziomu jest wykształcona w miejscu, gdzie odległość między Kostnicą, a omawianą komorą jest najmniejsza. Jest to ciasny i mały tunel znajdujący się tuż nad przepaścią Kostnicy. Strop nad Kostnicą pokryty jest dużą ilością drobnych, bo 10 - 15 cm długości mających 'makaronów' które są rzadko spotykaną formą naciekową na obszarze Jury."
Z II hali wschodniej do Wielkiej Hali Górnej dostajemy się po schodach ułożonych z głazów skalnych. Różnica poziomów obu hal wynosi 3,5 m. Według Ossowskiego pod tymi schodami mieści się szczelina o kierunku W - E mająca 42 m długości. Hala duża ma południowy kraniec zasłany stalagmitem. Strop zaś jest wyżłobiony w kotły i inne drobne formy mające niejednokrotnie ujście w skale. Poszczególne formy kotłów pochodzenia erozyjnego, występujące jedne obok drugich, są pooddzielane od siebie drobnymi, cienkimi żebrami skalnymi. Północna część Hali Górnej posiada 3 rozgałęzienia:
1) Pierwsze, najbardziej wschodnie prowadzi do przejściowego, wąskiego chodnika, zalanego skorupą kalcytową i zasypanego gruzem skalnym.
2) Drugie wiedzie ku NE do wnęki o charakterze korytarzowym. Mieści ona w sobie po lewej stronie od ujścia największy co do grubości stalagmit mający 50 - 60 cm średnicy. Dno jej i ściany są zapłynięte naciekiem i gliną. Na całej długości płaskiego stropu istnieją erozyjne wymycia skalne niewielkich rozmiarów, skąd pochodzi nazwa Komora Czapek.
3) Trzecim rozgałęzieniem Hali Górnej Dużej jest kostnica, częściowo tylko nam znana, kryjąca niewątpliwie wiele tajemnic."

"Kostnica tworzy komorę o poziomie 7 m niższym od Hali Wielkiej Górnej, a dojście do niej jest uciążliwe. Pokrywała ją gruba warstwa kalcytu, występująca również i na jej dnie, o miąższości 25 cm; pod nią zalegała 1-metrowa warstwa gliny naszpikowana kośćmi zwierzęcymi i gruzem skalnym. Pod tym namuliskiem istniała druga warstwa kalcytu 30 cm gruba. Ze skorupy tej przed jej zniszczeniem wyrastał duży stalagmit wysokości 75 cm, o średnicy 35 cm, obok niego kilka mniejszych. Skorupy stalagmitu miały spadek od N ku S i ku W i były do siebie równoległe. Pod drugą skorupą stalagmitu istniała znowu warstwa gliny grubości 30 - 40 cm, przepełniona kośćmi zwierzęcymi, leżąca na trzeciej skorupie kalcytu miąższości 20 cm. Po jej usunięciu okazało się, że pod spodem rozpościera się namulisko gliniaste niezbadanej grubości, które zawiera próżnie niewielkich rozmiarów powiększające się w kierunku E. Pod ostatnią pokrywą istnieje mały, 12-metrowy korytarz ciągnący się w kierunku E. Ze względu na to, że przejście do wnętrza jest bardzo wąskie i ciasne, a dno zawalone głazami i porośnięte naciekiem, dojście do samego końca korytarza jest niemożliwe. W zachodniej jego ścianie mieści się otwór 1 m szeroki, prowadzący do jeszcze jednego rozgałęzienia, które położone jest niżej od poprzedniego i rozciąga się w kierunku NW posiadając znaczny spadek. Otwór jest zarośnięty częściowo stalaktytami utrudniającymi przejście, tak że jedynie 18 - 20 m można przebyć swobodnie. I to rozgałęzienie posiada swoją odnogę, lecz otwór do niej prowadzący jest zatkany naciekami tamującymi przejście. Przekrój poprzeczny Kostnicy wykazuje istnienie starego poziomu erozyjnego w formie półki skalnej, wciętej w jej ściany. Cała jest dokładnie zapłynięta naciekiem, a pęknięcia skalne są całkiem niewidoczne."
"Pod skalistymi schodami mieszczącymi się na przejściu z Hali Górnej ku W, ukryty jest otwór prowadzący do korytarza, który nigdy nie bywa zwiedzany, i dlatego zachował się w stanie naturalnym i niezniszczonym. Ciągnie się on w kierunku zachodnim na 2 - 3 m szerokości. Przy końcu chodnik przechodzi w ciasnotę skręcającą ku N (otwór tego chodnika jest obecnie zasypany)."
"Z wyżej opisanego chodnika przechodzimy do komory I południowej. Skręcając nią w kierunku W natrafiamy na próg skalny 150 - 180 cm wysokości, po przejściu którego znajdujemy się w Hali Górnej Małej. Korytarze te rozwinęły się wzdłuż szczelin biegnących z E ku W. Kształt Hali Górnej Małej jest trójkątny. Widoczne na stropie spękania w kierunku NNW - SSE oraz NWW - SEE. Wzdłuż tych szczelin rozwinięte są nacieki z białego mleka skalnego w charakterystycznych dla tej jaskini formach warkoczy, gniazd osich, wodospadów. Na całej długości Hali Górnej i przejścia pn.-zach. ku trzeciemu wejściu jaskini wystercza po obu stronach półka skalna, będąca pozostałością rozmycia dawnego poziomy jaskini. Jest ona uwarunkowana poziomą szczeliną międzyławicową ciągnącą się wzdłuż całego korytarza. Trzecie wejście jaskini posiada poziom niższy od poziomu Hali Górnej, lecz wyższy od 2 wejść poprzednio opisanych. Skały otaczające je wykazują silne zwietrzenie" (Ciętak).

Namulisko jaskini zostało naruszone w pobliżu otworu głównego. Dokonywał on tu bowiem, począwszy od 1871, rozkopywań próbnych. Potem było ono eksploatowane w kilku miejscach w celach gospodarczych. W 1884 - 1886 badał jaskinię Ossowski, który rozkopał całą komorę wstępną, górną warstwę namuliska Hali Wielkiej Dolnej, otoczenie otworu drugiego, Przesmyk Długi i korytarze pomiędzy nim a Halą Wielką Górną, powierzchowne warstwy namuliska tej ostatniej i wreszcie Kostnicę.
W komorze wstępnej namulisko 4,6 m głębokie zawierało 2 m grubą warstwę ze spaleniskami i wyrobami neolitycznymi, a pod nią warstwę gliniastą, poprzerywaną warstewkami iłu i piasku, w której znajdowano kości zwierząt plejstoceńskich. W Hali Wielkiej Dolnej warstwa czarnoziemu 0,5 - 0,25 m gruba, cieniejąca ku głębi jaskini, zawierająca wyroby neolityczne i późniejsze, nakrywała zbadaną do 1 - 1,5 m głębokości warstwę gliniastą z kośćmi plejstoceńskimi. W chodniku do Niedźwiedzia, do Hieny i Bezimiennym namulisko, podobne jak w Hali Wielkiej Dolnej, nie dało żadnych zabytków.
W komorze wejściowej przy drugim otworze na powierzchni leżała warstwa luźnych głazów, pod nimi cienka warstewka ziemista, dalej zaś bruk kamienny 60 cm grubości z dziurami zapełnionymi piaskiem z ziemią wapnistą.
Wśród kamieni bruku znajdowano skorupy naczyń, wyroby żelazne. Poniżej leżała warstwa czarnoziemno-gliniasta z nielicznymi kośćmi kopalnymi. W Hali Małej Dolnej warstwa czarnoziemu miała 25 cm grubości i zawierała nieliczne kości i odłupki, pod nią leżały pokład gliniasty do 50 cm gruby, spoczywający na zwietrzałym dnie skalnym, dał nieliczne tylko zabytki.
W Przesmyku Długim namuł, pokryty skorupą naciekową grubą do 0.5m, na której leżała jeszcze cienka warstwa próchnicy, składał się z gliny przechodzącej w ił. Znaleziono tu na tym samym poziomie kości zwierząt plejstoceńskich i domowych (zapewne wskutek niestarannego prowadzenia robót). W komorze za Przesmykiem Długim namuł składał się, od góry idąc, z cienkiej warstwy napływowej, warstwy nacieku i warstwy gliniastej, znów z kośćmi zwierząt zaginionych i ułamkami naczyń. W Hali Wielkiej Górnej pod zwałami głazów luźnych były głazy spojone naciekiem, a wśród nich wiele kości kopalnych.
Kostnica zbadana została przez Ossowskiego tylko w części zachodniej (czy nie południowej ?) i dna skalnego w niej nie osiągnięto. Warstwy namuliska opisano powyżej. Według Ossowskiego kości znajdowane w poszczególnych warstwach gliny pomiędzy pokładami nacieku przedstawiały jeden zespół, w różnych warstwach znajdowało się kości tego samego osobnika. W najniższej warstwie gliniastej znaleziono podobno 2 siekacze niedźwiedzia jaskiniowego ze śladami nacięcia.
Zbadał też Ossowski zagłębienie skalne położone obok głównego otworu jaskini. Namulisko, rozkopane tu do 2 m głębokości, zawierały nieco ułamków naczyń i zbutwiały szkielet ludzki.
Obecnie namulisko składa się w częściach dolnych jaskini z gliny z próchnicą i kamieniami. W Przesmyku Długim zachowane są doskonale na ścianach resztki dawnej skorupy naciekowej z licznymi otoczakami.
Temperatura w częściach głębokich niska, wg. Ciętaka wynosi 7,5 C przy zewnętrznej ciepłocie 27 C. Między obu otworami zaznacza się silny prąd powietrza. Cała jaskinia dość sucha, kałuże wody bardzo nieliczne i okresowo wysychające.
Flora jaskini, zwłaszcza przy głównym otworze, jest obfita, panuje tu na ścianach paproć Asplenium trichomanes. Fauna uboga: spotyka się muchówki i pajęczaki, zimują tu nietoperze podkowce i nocki orzęsione (Myotis emarginatus Geoffroy).
Jaskinia jest często zwiedzana. W czasach przedwojennych była zamknięta, a właściciel pobierał wstępy od zwiedzających. Na zasadzie rozporządzenia wojewody kieleckiego polecono opiekę nad nią staroście olkuskiemu.
Pierwszą wzmiankę o Jaskini Wierzchowskiej spotykamy u Jastrzębowskiego (1853). Pisze on, że w Wierzchowiu są dwie jaskinie, niewielkie, lecz białe i czyste, o ścianach pokrytych kroplami wody.
Tę wzmiankę Jastrzębowskiego powtarza Przewodnik po Ojcowskiej Dolinie (1860). W latach 1871 - 1873 zwiedzał ją i badał Zawisza publikując znalezione zabytki. Podaje on również pierwszy plan jaskini, szkicowy i mało dokładny. Większe znacznie badania prowadził tu Ossowski w 1884 - 1886, rozkopując znaczną część namuliska. Znalezione kości zwierzęce posłużyły za materiał do wielu publikacji. I tak Niezabitowski pisał o szczątkach niedźwiedzia jaskiniowego, lwa i renifera, Kiernik o szczątkach wilka i suhaka, Berwzowski - konia. Szczątki ludzkie z badań Zawiszy opracował Virchow. Materiały archeologiczne zostały częściowo opracowane przez Krukowskiego (ślady paleolitu starszego), Żurowskiego (neolit), Noska (kultura grobów skrzynkowych), Jakimowicza (ceramika wczesnohistoryczna), oraz Nasza (żarna). W 1935 roku Ciętak opublikował opis jaskini i uzupełnił plan sporządzony przez Ossowskiego profilami.
Materiał kości plejstoceńskich z badań Ossowskiego znajduje się w Muzeum Przyrodniczym P.A.U., gdzie wystawiono m.in. szkielet niedźwiedzia jaskiniowego, zmontowany z kości znalezionych w tej jaskini.
Materiały archeologiczne z poszukiwań Ossowskiego znajdują się w Muzeum Archeologicznym P.A.U. pod nr.inw.841, 842, 846 - 851, 856 - 857, 868, 882 - 892, 906, 1070, 1300 - 1320, 2546 - 2654, 2556, 2617, 2639, 3214, 3443, 4267, 4699. Fradmenty kości znajduja się też w P.M.A. ( zbiory Muzeum Przem. I Roln. Nr. 623), skrobacz krzemienny ze zbiorów Romera w Muzeum Państwowym we Wrocławiu pod nr. inw. 196a/94. Wreszcie w Dziale Prehistorycznym Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu pod nr.inw. 1934:238 znajdują się skorupy, polepa i kości zwierzęce.
       Literatura:

       1853,  Jastrzębowski (wzmianka o dwóch jaskiniach w Wierzchowiu)
       1860,  Przewodnik po Ojcowskiej Dolinie ( 72,73 - przedruk poprz.)
       1871,  Zawisza (16, 17 -20 odb. - opis jaskini i poszukiwań)
       1873,  Virchow (192 - 196  opis 2 czaszek ludzkich znalezionych przez Zawiszę)
       1874,  Zawisza (17 - 22, VIII - XI, tb. XIII - XXI - krótki opis poszukiwań,
              plan jaskini, rys. znalezisk.) 
       1876,  Kohn (69, 71, 73 - wzmianki wg. Zawiszy)
       1878,  Gruszecki (333 - 334 dtto)
       1879,  Kohn und Mehlis (22, 34 -35, 48  - tłumaczenie prac Zawiszy)
       1879,  Hellwald  (423 - 424  - wzm. wg. pracy poprzedniej)
       1882d, Ossowski ( wzmianka o badaniach Zawiszy)
       1882e, Ossowski ( 7 odb. dtto)
       1883,  Romer (15 - 17, 25, 36 odb.-o poszukiwaniach Zawiszy)
       1884b, Ossowski (67 - wzmianka)
       1885a, Ossowski (opis jaskini i wykopalisk, plan)
       1886a, Ossowski (opis poszukiwań, widoki otworów, plan i profile Kostnicy)
       1886d, Ossowski (opis jaskini i plan, wyniki dotychczasowych badań)
       1887a, Ossowski (opis ostatnich poszukiwań, rys. znalezisk)
       1887b, Ossowski (streszczenie pracy poprz.)
       1887c, Ossowski (krótkie tłumaczenie opisu jaskini i poszukiwań,
              rys. wykopalisk)
       1887e, Ossowski (streszczenie opisu ostatnich badań)
       1888,  Stanisław  z Warszawy (290 - wzmianka)
       1898,  Niezabitowski (streszczenie pracy następnej)
       1899,  Niezabitowski (o wyrastaniu ostatniego zęba trzonowego u niedźwiedzia
              jaskiniowego na zasadzie materiału z J.Wierzchowskiej Górnej) 
       1899,  Czarnowski (34,12 odb. - wzmianka)
       1903,  Czarnowski (74, 75 - wzm. o czaszkach znalezionych przez Zawiszę)
       1905,  Czermak (ryc. 2, 3 - fot.otworów)
       1905a, Czarnowski (9 odb. - wzmianka)
       1907,  Wróblewski(29, 59, 11 - 120, 123, tb. - opis i plan)
       1907,  Czarnowski (21 - 23  - wzmianka, fot.otworu)
       1908,  Przesmycki ( 50, 53  - wzmianki)
       1909,  Berczowski (22 odb. - wzm. o znalezieniu szczątków konia)
       1909,  Diest (748 -750  - fot. otworu, wiadomość o zwiedzeniu)
       1911e, Czarnowski (9, 30 - 31, 68 - opis wg Ossowskiego)
       1912b, Kiernik (981 - 982  - wiadomość o znalezieniu szczątków suhaka)
       1913b, Kiernik (505, 507 - 520, tb  - opis i fotografia czaszki wilka dyluwialnego)
       1913c, Kiernik (streszczenie poprz.)
       1913,  Obermaier (312 - wymienia)
       1913,  Talko - Hryncewicz (19, 20, 24 - 26  - wiadomość o znalezieniu
              szczątków ludzkich, fot. otworu)
       1914,  Niezabitowski (53 - wzm. o szczątkach renifera)
       1914,  Demetrykiewicz i Kuźmiar (37 - wzmianka o grzebieniu wczesnohistorycznym,
              podano błędnie, że pochodzi z Wierzchowskiej Dolnej)
       1919,  Orłowicz (330 - wzmianka)
       1922,  Demetrykiewicz (4 odb.  -  wzmianka)
       1923a, Żurowski (125, 127 - wzm. o neolicie i fibuli rzymskiej)
       1985,  Niezabitowski (6, 10, tb.  - opis i fot. żuchwy lwa jaskiniowego) 
        --    Dzwonkowski (8, ryc. 2  - fot.otworu)
       1927,  Krukowski (8  - o znalezieniu śladów paleolitu starszego w materialw Ossowskiego)
       1928,  Stączek (12, 41 - 42  opis)
       1930,  Jakimowicz (343  -  opis ciekawego okazu ceramiki wczesnohistorycznej)
       1932,  Zawadzki (78 - 80  -  wzmianki turystyczne)
       1933,  Ochrona Groty Wierzchowskiej (wiadomość o piśmie wojewody kieleckiego w tej sprawie)
       1933a, Żurowski (155 - wzmianka o neolicie)
       1933,  Fleszarowa - Danysz (140 - wymienia)
       1935,  Ciętak (202, 212-218, 236, ryc. 102 - 104  - opis, plan, 2 fot.)
       1935,  K.B. (wzmianka)
       1939 - 1945, Kostrzewski (136 - wzmianka o neolicie, rys. neolitycznego posążka kobiecego)
       1946,  Nosek (136 - wzm. o śladach kultury grobów skrzynkowych)
       1947,  Żabiński (75 - wzmianka)
       1948,  Kostrzewski (21  -  wzm. o badaniach)
       1948,  Durczewski (44 - wzm. o zabytkach w Muzeum w Poznaniu)
       1949b, Kostrzewski (65, 74, 143  -  o badaniach Zawiszy i Ossowskiego)
       1949,  Sawicki (14, 15  -  o badaniach Zawiszy)
       1950,  Nasz (o żarnach przedhistorycznych)
18.V.1950

opis pochodzi z książki "JASKINIE POLSKI" autor Kazimierz Kowalski
Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie rok 1951 str.157 - 164
[opr.JR]


powrót



Historia


Gospodarcza rola jaskiń


Użytkowanie jaskiń przez człowieka nie ustało bynajmniej w czasach historycznych lecz trwa do dziś. Może ono mieć formę osadnictwa stałego, mogą jaskinie służyć jako kryjówki dla ludzi lub ich dobytku, mogą być wreszcie eksploatowane jako źródło kalcytu, nawozu rolniczego lub też w ostatnich czasach jako obiekty turystyczne. Stałe osadnictwo jaskiniowe jest dziś rzeczą wyjątkową. W latach ostatnich [przed 1950 przyp. JR] zamknięto przez dobudowanie ściany i zmieniono na dom J. Pustą w Kobylanach [115]. Do niedawna zamieszkałe były także jaskinie: Zamieszkała Duża [195] i Zamieszkała Mała [192] w Dolinie Prądnika, dziś opuszczone. Częściej używane są jaskinie i schroniska jako stodoły lub składy. Składem jest J. Bębłowska Dolna [105] leżąca tuż przy chacie, także w J. Nietoperzowej [153] magazynuje właściciel w zimie ziemniaki i jarzyny. Na stodołę zamienione jest schronisko Czyżowe w Ojcowie [227] i wiele płytkich wiszarów, do których przybudowano ściany. J. Jasna w Strzegowej [394] użytkowana była jako piec wapienny, co zniszczyło częściowo jej namulisko.
Daleko pospolitsze jest używanie jaskiń jako kryjówek przejściowych. Schronisko nad Wisłą w Krakowie [9] służyło jako schronisko dla bezdomnych. W czasie ostatniej wojny i okupacji niemieckiej [1939-1945 przyp. JR] każdej prawie jaskini i schroniska o ukrytym wejściu używano jako kryjówki przed terrorem hitlerowskim. W większości wypadków jedynym śladem tego są resztki słomy, którą moszczono sobie legowiska. W J. Pod Sokolą Górą koło Olsztyna [491] urządzony był wśród głazów doskonale zamaskowany schron z belek. Podobny schron znalazłem w J. W Górach Towarnych pod Częstochową [497]. W J. w Sułoszowej [309] cała dolna komora zamknięta była i zamaskowana głazami opartymi na belkach. Wreszcie w J. na Łączkach [130] w czasie działań wojennych przechowywano worki ze zbożem z okolicznych gospodarstw, a w J. Łokietkowej [314] chroniono się wraz z bydłem i końmi. Poza użytkowaniem jako czasowe lub stałe schronienie zajmuje się człowiek jaskiniami jako źródłem kalcytu i nawozu. Duże kryształy kalcytu wypełniają żyły w wapniu jurajskim na całym terenie Wyżyny Krakowsko-Wieluńskiej, głównie w jej części północnej. Kalcyt ten zwany szpatem, poszukiwany jest przez huty szkła, toteż jest przedmiotem eksploatacji prowadzonej prymitywnymi metodami górniczymi. Eksploatatorzy wyszukują szczeliny w skałach, wybierają z nich glinę krasową, gruz i piasek i starają się dotrzeć do żył kalcytu, wzdłuż których się następnie posuwają. Posługują się przy tym zarówno narzędziami ręcznymi jak i materiałem wybuchowym, chodników w litej skale nigdy jednak nie robią. Dlatego też próżnie pozostałe po eksploatacji mają charakter naturalnych jaskiń. Często przy eksploatacji natrafia się na naturalne próżnie skalne zwykle z pięknymi naciekami, które jednak z reguły ulegają zniszczeniu, bowiem nacieki stanowią równie ceniony surowiec dla hut jak kryształy ze szczelin. W ten sposób przy eksploatacji kalcytu odkryto np. J. w Kroczycach (444), J. Koralową (490), J. w Trzebniowie (458) i wiele innych. Eksploatacja kalcytu doprowadziła też do odkrycia brekcji kostnych w Wężach pod Działoszynem (507) i w Podlesicach koło Kroczyc (431).
Mimo , że eksploatacja szpatu przynosi pewien pożytek naukowy przez przypadkowe odkrywanie jaskiń, jest ona jednak czynnikiem zasadniczo bardzo ujemnym. Spowodowała ona zniszczenie nacieków w wielu pięknych niegdyś jaskiniach, m. In. całkowite ogołocenie J. Olsztyńskiej (487) niegdyś najpiękniejszej w Polsce. Poszukiwanie szpatu powoduje też rozgrzebywanie namulisk w poszukiwaniu za szczelinami wypełnionymi kalcytem. Obecnie wskutek niskiej ceny za kalcyt tempo poszukiwań zmalało, ale dalej silnie eksploatowana jest okolica Wężów pod Działoszynem i Kroczyc w pow. olkuskim.
W Podlesicach pod Kroczycami znajduje się największa czynna obecnie "kopalnia" kalcytu [prawdopodobnie jaskinia Głęboka - przyp. JR]. Namuliska wielu jaskiń zawierają znaczne ilości kwasu fosforowego, pochodzącego z odchodów nietoperzy i zwłok zwierząt, które tam się rozkładały. Nic też dziwnego, że od dawna interesowano się nimi jako źródłem nawozów rolniczych. Już w 1846 znajdujemy wzmiankę niejakiego X.Q., że w jaskini przy wsi Strzegowej (prawdopodobnie J. Zegar-386) "gospodarny dzierżawca odkrył pierwotną, czarną i tłustą ziemię, nazwaną humus i tą użyźnia płone swoje grunta, a której ziemi już kilkaset fur wywieziono na pola. Znaleziono przy tym kości i zabytki z czasów "poganskich". W 1872 zainteresował się jaskiniami ojcowskimi pruski urząd górniczy górnośląski i rozpoczął eksploatację namulisk pod kierunkiem O. Grubego. Rozkopano wówczas znaczną część namulisk jaskiń: Nietoperzowej (153), Łabajowej (152), Zbójeckiej ((319), Koziarni (341) i Sadlanej (344). Nieco później (1878) zarządca dóbr Gorenice E. Ertel wybrał całe namulisko J. Gorenickiej (185). W późniejszych latach wydobywano jedynie na małą skalę namulisko J. Nietoperzowej dla nawożenia sąsiednich pól.
Po pierwszej wojnie światowej w Austrii rozpoczęto na dużą skalę eksploatację namulisk jaskiniowych na cele nawozowe. W związku z tym i u nas Towarzystwo Robót Górniczych - (Tepege) uzyskało od ówczesnej właścicielki Ojcowa ks. Czartoryskiej zezwolenie na przemysłowe wykorzystanie jaskiń na terenie Ojcowa. Przeciw zamierzonej eksploatacji jako niezgodnej z interesami nauki wystąpili przede wszystkim konserwatorowie zabytków przedhistorycznych, a następnie szereg instytucji i towarzystw naukowych z całej Polski. Rozgorzała ostra polemika w prasie, a cala sprawa wlokła się przez prawie trzy lata (1921-1924). Wreszcie jednak pod naciskiem opinii publicznej od projektu odstąpiono. W czasie ostatniej wojny światowej znów podnoszone były projekty eksploatacji namulisk, lecz szczęśliwie zostały zaniechane. Wydaje się, że eksploatacja taka, pomijając już nawet związane z nią szkody dla nauki, nie byłaby opłacalna w naszych jaskiniach. Namuliska składają się w pobliżu otworów głównie z lessu i piasku, które żadnej wartości nawozowej nie przedstawiają. W głębi zaś masa namulisk jest niewielka, są one nadto przepełnione gruzem. Rozproszenie jaskiń na dużym obszarze i ich trudna dostępność wzmogłyby niepomiernie koszta eksploatacji, która z natury rzeczy byłaby imprezą krótkotrwałą, bo zasoby namulisk są bardzo ograniczone. Jedyna bogata w guano nietoperzy jaskinia była Nietoperzowa, ale ta już w głównej części została wyeksploatowana.

opis pochodzi z książki "JASKINIE POLSKI" autor Kazimierz Kowalski
Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie rok 1951 str.35 - 37
[opr. JR]


powrót


Powtórne "odkrycie" 40-stki


" ... Jak wiele trudu wymaga czasem badanie namulisk jaskiń, przekonaliśmy się sami poszukując zasypanego korytarzyka w Grocie Wierzchowskiej Górnej. W latach 1882 - 1886 Godfryd Ossowski przekopał znaczną część tej największej jaskini, położonej w okolicy Ojcowa, w Jurze Krakowsko-Wieluńskiej. Na planie pozostawionym przez archeologa widnieje w górnych partiach groty boczny korytarzyk, długi na czterdzieści parę metrów. Na próżno byśmy go jednak szukali. Przed siedemdziesięciu przeszło laty wejście do tego chodnika zasypano w trakcie robót wykopaliskowych.
Wierzchowska Górna, poryta i okopcona, ma ściany zupełnie ogołocone z nacieków. Postanowiliśmy odkopać ów nie zwiedzany od tak dawna korytarzyk, pewni, iż zachował się on w stanie naturalnym. Chcieliśmy tam dokonać zdjęć fotograficznych, odtwarzających dawne piękno jaskiń Jury.
Pewnej niedzieli ruszyliśmy tam w kilku, uzbrojeni w kilof i łopatki saperskie. Po przybyciu na miejsce sprawa wcale nie wyglądała prosto. W skośnej, zawalonej rumowiskiem komorze, której cienką odnogę miał stanowić nasz korytarz, mieściły się ułożone z wielkich głazów schody, prowadzące do najwyższej sali. Krzątaliśmy się nieporadnie, tu i ówdzie dziobiąc saperką. Przy poruszeniu większych kamieni tworzyły się małe lawinki, spadające z łoskotem w dolny korytarz.
Narada ustaliła plan akcji. Lampy zawiesiliśmy na występach ściany, sami zaś ustawieni rzędem na usypisku jęliśmy spychać gruz odsłaniając litą skałę. Wyszarpywaliśmy kamienie zaciekle, większe podając sobie z rąk do rąk, drobiazg zsuwając łopatką.
Nawis stropu zmuszał do nieustannego pochylenia, kark bolał już po kwadransie. Pod nami gromadził się coraz większy wał odrzuconego usypiska, w miarę zaś jak wykop postępował w głąb - dobywanie kamieni stawało się coraz trudniejsze. Mimo chłodu koszule i kombinezony nasiąkały potem. Pracowaliśmy na dwie zmiany. Kilku kolegów kopało, reszta odpoczywała na górnym poziomie, posilając się przyniesionymi zapasami.
Tymczasem odsłoniła się stopniowo wąska, pionowa szczelina, na wysokości kilku metrów zapełniona gruzem i gliną. Pracownicy Ossowskiego w ciągu czteroletnich robót wykopaliskowych ładowali przekopane hałdy we wszystkie boczne zagłębienia. Z większych i kształtniejszych kamieni układali pod ścianami wysokie sterty, resztę zaś wpół zgięci wynosili długimi korytarzami przed otwór groty.
Kiedy tego dnia o zachodzie wyszliśmy na powierzchnię i ocierając usmarowane gliną twarze popatrzyliśmy uważnie na rozległy taras ziemny przed otworem - oceniliśmy wartość trudu włożonego w przesypanie takiej masy ziemi i kamienia.
Tymczasem czekało nas dziobanie od dołu wypełniska szczeliny. Przerwało się milczenie, gadaliśmy jeden przez drugiego. Nie ulegało już wątpliwości, że jesteśmy na dobrej drodze. Zamiar przekopania się do korytarzyka dołem spełzł jednak na niczym.
"Przodek" stawał się coraz bardziej niebezpieczny - słabo związane usypisko groziło w każdej chwili zawaleniem. Stemplowanie gałęziami nie pomogło - ledwie niefortunny kopacz zdążył uskoczyć z dziury, kilkutonowa masa gliny i gruzu obsunęła się prawie bezgłośnie, zasypując kilof.
Droga dnem szczeliny została zamknięta. Ruszyliśmy więc górą, zsuwając nagromadzoną ziemię rękami, butami, całym ciężarem ciała. Przejęty byłem podziwem dla tych, którzy kiedyś dźwigali je tak wysoko, zapełniając szczelinę.
Posuwając się w dół, wzdłuż opadającego skośnie stropu, dotarliśmy rychło do pokładu dużych kamieni. Znowu ustawieni w szeregu na klęczkach podawaliśmy głazy do tyłu z rąk do rąk. Ostatni strącał je na dół.
Do pracy tej powróciliśmy następnej niedzieli. Wydobywanie kamieni było coraz trudniejsze. Pierwszy z pracujących leżał ukośnie, głową w dół, twarz ogrzewał mu płomyk ustawionej w pobliżu lampy górniczej. Chwytał kamień dłońmi, przenosił nad głową i przetaczał wreszcie po ciele podając następnemu.
Zmienialiśmy się dużo częściej, rozprawiając przy tym ciągle o najskuteczniejszej metodzie pracy i złorzecząc, gdy któryś uderzył głową o skałę albo upuścił kamień na rękę czy stopę.
W chwili kiedy wydobyto ostatnie głazy odkrywając otwór, nie było mnie w wykopie. Wyprowadzałem właśnie z Wierzchowskiej wycieczkę studentów zwiedzających tego dnia jaskinię. Kiedy dopadłem wreszcie otworu, szybko pełzałem za innymi ciasnym korytarzykiem, obijając sobie kolana i łokcie. Zdążyłem na czas, zanim dym magnezji fotograficznej przesłonił piękne, choć nieliczne stalaktyty na stropie końcowej komory.
Kilof spod gruzy wygrzebaliśmy... "

Cytat pochodzi z książki pt. "Z wypraw grotołazów" autor Przemysław Burchard wydanej przez Państwowe Wydawnictwo Literatury Dziecięcej "Nasza Księgarnia" Warszawa 1957
Skład 30.11.1956 [wybór JR 15.07.2001]


Powyższy cytat opisuje fragment działalności Krakowskiego Klubu Grotołazów założonego przez wielkich pasjonatów jaskiń i twórców nowoczesnej speleologii. W wyprawach opisywanych w tej książce uczestniczyli:

  • Tadeusz Bernhardt
  • Krzysztof Birkenmajer
  • Przemysław Burchard
  • Oleg Czyżewski
  • Władysław Danowski
  • Ryszard Gradziński
  • Kazimierz Grotowski
  • Kazimierz Kowalski
  • Maciej Kuczyński
  • Andrzej Radomski
  • Włodzimierz Starzecki
  • Wacław Szymczakowski
  • Jerzy Tomaszewski
  • Rafał Unrug
  • Antoni Birkenmajer
  • Stanisław Bukowy
  • Andrzej Chodorowski
  • Leszek Dziegiel
  • Bolesław Olejarz
  • Andrzej Ostrowicz
  • Jerzy Ostrowicz
  • Adam Tabor
  • Tomasz Umiński
  • Edmund Warchalewski


Ludzie ci, swoją pracą eksploracyjną i naukową wnieśli wielki wkład w historię poznania jaskiń Polski, a co za tym idzie napisali również kawałek historii Jaskini Wierzchowskiej.

powrót


Historia poznania jaskini


"...Można sądzić, że z uwagi na łatwo dostępne otwory Jaskinia Wierzchowska była znana od dawna. Najstarsza wzmianka w literaturze pochodzi z roku 1853, a spotykamy ją we "Wspomnieniach z podróży po kraju" autorstwa Wojciecha Jastrzębowskiego.: "...około wsi Wierzchowia znajdują się dwie jaskinie, wierzchowskiemi zwane, niedaleko od siebie położone. Chociaż są one znacznie mniejsze od pierwszych [ojcowskich - przyp. autora] , jednak są od nich piękniejszemi, bo tak są białe i czyste, że wszedłszy do nich z pochodnią, mnóstwo migocących światełek się zabłyszczy. Pochodzą te światełka od kropel cieknącej wody, która tu potworzyła bardzo wiele pięknych różnej wielkości sopli".
Badania jaskini zapoczątkował Jan Zawisza, dokonując rozkopów w rejonie pierwszego [głównego] otworu oraz prawdopodobnie w Kostnicy. Prace te prowadził w latach 1871 - 1873. W wejściu do jaskini znalazł on ślady paleniska, wokół którego odkryto liczne fragmenty naczyń ora wyroby krzemienne i kościane. Sporządził też pierwszy, bardzo niedokładny plan jaskini. W następnych latach wybrano część namuliska Hali Wielkiej Dolnej.: było ono, jako szczególnie bogate w fosfor pochodzący z rozpadu szczątków kostnych, wykorzystywane do użyźniania pól.
W latach 1884 - 1886 Godfryd Ossowski, działający na polecenie Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności, prowadzi w jaskini zakrojone na szeroką skalę badania. Rozkopuje salę przy głównym otworze, Hale Wielką Dolną, otoczenie otworu drugiego, Przesmyk Długi, korytarze prowadzące do Sali Tronowej wraz z samą salą i Kostnicę. W wyniku tych prac znaleziono wiele kości zwierzęcych, m.in. niedźwiedzia jaskiniowego, lwa, renifera, hieny jaskiniowej. Znaleziska te były tematem wielu publikacji. Stąd pochodzą m. In. Kości niedźwiedzia jaskiniowego, z których zrekonstruowany szkielet eksponowany jest w Muzeum Przyrodniczym PAN w Krakowie. Po badaniach pozostał taras usypany przed pierwszym otworem jaskini. G. Ossowski jest autorem funkcjonującego do dziś nazewnictwa większości sal i korytarzy.
Z końcem XIX wieku jaskinia zaczyna być często zwiedzana. Otwory zamknięte zostały przez właściciela drewnianą obudową, a za zwiedzanie pobierana była opłata przez miejscowego przewodnika. W roku 1933 wojewoda kielecki poleca staroście olkuskiemu ochrone jaskini. W pierwszych tygodniach września 1939 roku, po napaści hitlerowskiej na Polskę, w jaskini znalazło schronienie kilkaset osób, zarówno uciekinierów, jak i ludności miejscowej. Przebywali oni tam wraz z żywym inwentarzem ok. 2 tygodni. Po II wojnie światowej otwory pozostały nie zabezpieczone, toteż zwiększający się z każdym rokiem nie kontrolowany ruch turystyczny powodował coraz większą dewastację i zanieczyszczenie jaskini.
W roku 1966 zapada decyzja Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie, uznająca jaskinię za pomnik przyrody nieożywionej. Celem pełnego zabezpieczenia jaskini opiekę nad nią przejął, z inicjatywy prezesa Jerzego Roszkiewicza, Krakowski Klub Turystyki Jaskiniowej PTTK. W roku 1967 otwory zabezpieczono kratami. W tym też roku, w porozumieniu z Urzędem Gminy Wielka Wieś, podjęto szereg postanowień dotyczących zarówno zagospodarowania turystycznego okolic jaskini, jak i rozwiązań mających na celu umożliwienie ruchu turystycznego wewnątrz.
W roku 1970, z ramienia Muzeum Archeologicznego w Krakowie, Magdalena Mączyńska i Ewa Rook prowadzą badania na tarasie przedjaskiniowym w rejonie II otworu, wykonując dwa wykopy. W tym rejonie, nieco dalej, Róża Mycielska prowadzi badania w 1974 r.
Od momentu zamknięcia jaskini trwały przez wiele lat prace zmierzające do jej udostępnienia: zamontowano oświetlenie elektryczne, wyrównano dno korytarzy i sal, poszerzono niewygodne przejścia, miejsca niebezpieczne zabezpieczono poręczami i schodkami. Prace te nadzorował i prowadził wielki miłośnik jaskini - Andrzej Wito.
Jaskinia posiadała kiedyś bogatą szatę naciekową. Jednak zarówno prowadzone prace wykopaliskowe, jak i turyści zwiedzający jaskinię od przeszło 100 lat przyczynili się do zniszczenia znacznej części nacieków. Dowodem ich istnienia są zarówno wzmianki w literaturze, jak i znalezione [np. w korytarzu Czapki] znaczne ilości ułożonych pod ścianami stalaktytów i stalagmitów, osiągających metrową długość przy znacznej grubości. Są to nacieki wyłamane prawdopodobnie podczas badań G. Ossowskiego.
Działalność grotołazów przyniosła w jaskini szereg ciekawych odkryć. Zapoczątkowało je odkopanie w latach pięćdziesiątych przez Krakowski Klub Grotołazów wejścia do Czterdziestki [Tunel Speleologów], znanej uprzednio Ossowskiemu, lecz zasypanej podczas prac wykopaliskowych. W lutym 1967 r. odkopano znane dawniej partie pod Kostnicą [Henryk Liszka], w których następnie odkryto nowe korytarze. Łączna długość tej partii jaskini przekracza 50 m. W styczniu 1968 r. w sali pod Hotelikiem odkopano kilkumetrowy korytarz z białymi makaronami [Andrzej Górny] W roku 1969 i 1980 obok Przesmyku Długiego, po jego zachodniej stronie, odkryto [Marian Czepiel, Andrzej Górny] kilkumetrowej wysokości korytarz z szeregiem odgałęzień tworzących system korytarzy o długości przekraczającej 100 m.
W roku 1984 na wierzchowinie ponad jaskinią przeprowadzone zostały badania geofizyczne. Potwierdziły one przypuszczenia co do kontynuacji głównego ciągu jaskini w głąb masywu. W oparciu o wyniki tych badań odkryto korytarz będący przedłużeniem Sali Tronowej.
W roku 1985, z inicjatywy wojewódzkiego konserwatora przyrody, umieszczono w jaskini figury - podobizny jej dawnych mieszkańców. Wraz z innymi ekspozycjami specjalistycznymi, również urządzonymi w ostatnich latach, podnoszą one walory naukowo - dydaktyczne trasy turystycznej..."

Cytat pochodzi z przewodnika turystycznego pt. "Jaskinia Wierzchowska Górna" autorzy Andrzej Górny i Mariusz Szelerewicz wydawca: Wydawnictwo PTTK KRAJ Warszawa - Kraków 1987 wyd. drugie ISBN 83-7005-155-3 [osobista zgoda autorów na publikację]

powrót


O Wierzchowiu prawie wszystko


Jaskinia Wierzchowska Górna, największa jaskinia Jury Krakowsko - Częstochowskiej od dawna jest obiektem zainteresowań naukowców, grotołazów oraz licznej rzeszy zwiedzających ją turystów.
Pierwszą wzmiankę o jaskini zamieszczono w roku 1853. Napisał ją W.Jastrzębowski we "Wspomnieniach z podróży po kraju". Pisze on o dwu jaskiniach o czystych i białych ścianach pokrytych kroplami wody.
Prace wykopaliskowe w jaskini rozpoczął J.Zawisza w roku 1871, trwały one do roku 1873. Rozkopane zostaje namulisko w pobliżu pierwszego otworu wejściowego. Przez kilka następnych lat namulisko wydobywane jest dla celów gospodarczych. Następnie w latach 1884 - 1886 większe badania naukowe prowadzi G.Ossowski rozkopując w dalszym ciągu namulisko w znacznej części jaskini. Między innymi usuwa znaczną jego część z Przesmyku Długiego, Hali Wielkiej Górnej oraz z dna Kostnicy, w związku z tym dalej położone partie jaskini stają się łatwo dostępne. Zostaje wykonany przekop łączący Halę Małą Górną z pozostałą częścią jaskini prze co powstaje cyrkulacja powietrza pomiędzy otworami co z kolei przyczynia się do wysuszenia partii leżących na drodze przewiewu i przyspiesza erozję ścian jaskini.
Bogate materiały paleontologiczne i archeologiczne znalezione w czasie prac wykopaliskowych posłużyły za materiał do wielu publikacji, których pełny wykaz podaje K.Kowalski w I tomie "Jaskiń Polski".
Pod koniec XIX wieku jaskinia jest miejscem często odwiedzanym. Ilość osób zwiedzających ją ciągle wzrasta. W latach międzywojennych [ dot. XX wieku - uwaga JR ] dwa otwory jaskini zamknięte są przez właściciela drewnianą obudową, a za zwiedzanie pobierana jest opłata przez miejscowego przewodnika.
W roku 1939 [ 1933 data poprawna - uwaga JR ] na skutek starań Państwowej Rady Ochrony Przyrody, wojewoda kielecki poleca staroście olkuskiemu zabezpieczyć jaskinię przed zniszczeniem. Wprowadzeniu w życie tych zarządzeń przeszkodziła II wojna światowa. W okresie powojennym wszystkie otwory jaskini pozostają otwarte, a jaskinię w dalszym ciągu odwiedzają liczne rzesze turystów, zaśmiecając, niszcząc resztki szaty naciekowej zdobiącej jaskinię. 14.IX.1966 r. decyzją WRN [ Wojewódzkiej Rady Narodowej - uwaga JR ] jaskinia Wierzchowska Górna została uznana pomnikiem przyrody. Na podstawie zlecenia wydanego przez WRN - Wydział Rolnictwa i Leśnictwa, wszystkie otwory zostają zamknięte kratami przez Krakowski Klub Turystyki Jaskiniowej. Celem zamknięcia była ochrona jaskini jako obiektu posiadającego wielką wartość naukową, dydaktyczną i krajoznawczą oraz zaprowadzenie w przyszłości planowanego ruchu turystycznego.
Jaskinia Wierzchowska Górna jest największą jaskinią [ obecnie drugą co do długości po Jaskini Wiernej - uwaga JR ] na terenie Jury Krakowsko - Częstochowskiej. Jej długość wg. aktualnych pomiarów wynosi 640 m. [ obecnie ok. 1000 m. - uwaga JR ]. Pierwszy, bardzo niedokładny plan jaskini sporządzono w skali 1:1000. Wykonał go G.Ossowski, a poprawił i uzupełnił profilami Z.Ciętak w roku 1935. Plan ten nie podaje dokładnej długości jaskini 640 m. , podczas gdy wówczas wynosiła ona 540 m. , dopiero odkrycia dokonane na przestrzeni ostatnich kilku lat wydłużyły jaskinię o przeszło 100 m.
W ostatnich latach sporządzony został pod kierownictwem Mariusz Szelerewicza szczegółowy plan jaskini w skali 1:100. Niwelacja wykonana podczas pomiarów wykazała następujące wartości dla jaskini i otoczenia:

- poziom dna doliny przed I wejściem       - 8.0 m.
- poziom I wejścia                           0.0
- poziom II wejścia                        - 2.0 m.
- poziom III wejścia                       + 9.0 m.
- poziom Hali Wielkiej Górnej [Tronowej]   + 6.0 m.
- poziom dna dolnych partii pod Kostnicą   - 7.0 m.
Jaskinia posiadała kiedyś niewątpliwie bogatą szatę naciekową, jednak zarówno prowadzone prace wykopaliskowe jak i turyści zwiedzający jaskinię od przeszło 100 lat przyczynili się do zniszczenia znacznej części nacieków. Dowodem ich istnienia są zarówno wzmianki w literaturze jak i np. znalezienie w Czapkach znacznej ilości ułożonych pod ścianami stalaktytów i stalagmitów, osiągających metrową długość przy znacznej grubości. Są to prawdopodobnie nacieki wyłamane podczas prowadzonych przez Ossowskiego prac wykopaliskowych. Większość nacieków pokrywających ściany znanych od dawna korytarzy jest martwa, pokryta warstwą sadzy. Tylko pod stropami wyższych komór i rzadko odwiedzanych korytarzy znajdujemy nacieki żywe, ciągle rosnące. Wśród szaty naciekowej wyróżnić możemy kilka generacji, przy czym większa część form naciekowych jest stara, powstała przed tysiącami lat, w którymś z ostatnich okresów optimum klimatycznego. Ściany korytarzy i komór jaskini noszą na sobie liczne formy rozmycia krasowego i inne formy ilustrujące historię powstawania jaskini. Formy wyryte na ścianach jaskini pozwalają przypuszczać iż pierwotnie tworzyła się ona w strefie saturacji, czyli zupełnego wypełnienia wodą. Dowodem tego są stropowe kotły wirowe widoczne w Hali Wielkiej Górnej, anastomozy i rury krasowe. Niektóre partie np. pod Kostnicą i położone na W od niej mają charakter gąbczasty i sieciowy. Wyżej wymienione formy noszą na sobie liczne ślady umodelowania przez swobodnie płynącą wodę, widzimy tutaj rynny denne w północnym [ I otwór - uwaga JR ] wejściu do jaskini oraz liczne ślady nisz zakolowych. Do ciekawszych form spotykanych w jaskini należą szlify niedźwiedzie znane z korytarza Niedźwiedzie Jamy i będące jedyną formą tego typu z terenu Polski. Na uwagę również zasługują płaty brekcji składające się z otoczaków wapiennych, nacieków i kości zwierzęcych, znajdujące się w Przesmyku Długim a znaczące dawny poziom namuliska.
Jaskinia jest miejscem schronienia nietoperzy, które mimo że jaskinia jest rozległa są rzadkim zjawiskiem, ponieważ są niepokojone przez zwiedzających jaskinię. Na uwagę zasługuje fakt iż rokrocznie w sali Niedźwiedzie Trony można obserwować liczną kolonię lęgową tych ssaków. W sali na powierzchni namuliska tworzą się niewielkie płaty guana.
Na przestrzeni ostatnich lat jaskinia stała się widownią wielu ciekawych odkryć. Zostały one zapoczątkowane przez krakowski Klub Grotołazów odkopaniem wejścia do "Czterdziestki" znanej uprzednio przez Ossowskiego, lecz zasypanej podczas prac wykopaliskowych. Korytarz ten posiadał piękną szatę naciekową, która niestety została zniszczona w znacznej części.
W lutym 1967 roku odkopane zostają znane uprzednio partie pod Kostnicą, w których następnie zostaje odkrytych kilka korytarzy. Łączna długość tej partii jaskini wynosi ok. 50 m. Znaczna część korytarzy ma niewielkie rozmiary, tworząc miejscami bardzo trudne do pokonania zaciski, partia ta ma charakter gąbki. Najniższa część tego fragmentu jaskini znajduje się bardzo blisko jej czynnych partii czego dowodem jest odgłos przepływającej wody słyszalny podczas gdy na powierzchni przez kilka dni trwają opady deszczu. Zaznacza się tutaj bardzo silny ciąg powietrza. Maksymalna deniwelacja tej części jaskini osiąga - 7.0 m. poniżej I otworu wejściowego i jest jej najniższym punktem. Partie pod Kostnicą posiadają bogatą szatę naciekową na którą składają się duże ilości stalaktytów, znacznie mniej stalagmitów oraz pięknie wykształconych polew. Nacieki są zabarwione na kolor brunatno - wiśniowy, znaczna ich część jest sucha, a tym samym martwa.
W styczniu 1968 roku pod Hotelikiem odkopany został kilkumetrowy korytarz z pięknymi białymi makaronami o długości dochodzącej do 30 cm.. Na powierzchni namuliska, między głazami znaleziono pięć prawie kompletnych czaszek niedźwiedzia jaskiniowego różnej wielkości. Wejście do korytarza zostało zasypane w obawie przed zniszczeniem pięknych nacieków.
W styczniu 1969 roku obok Przesmyku Długiego po jego W stronie odkryto partię długości 30 m. składającą się z dużego, kilkumetrowej wysokości korytarza równoległego do "Przesmyku" oraz kilka korytarzy bocznych. Dostęp do tej części jaskini możliwy jest po pokonaniu trudnego zacisku, który znajduje się w niewielkim korytarzyku mającym charakter odwróconego syfonu. Partia ta posiada piękną, bogatą szatę naciekową. Przede wszystkim uderza bogactwo form stalaktytowych. Widoczne są tutaj piękne draperie, zasłony, makarony i stalaktyty dochodzące do 40 cm. długości. Część nacieków jest sucha, pokryta szarym nalotem czego przyczyną jest panujący tutaj przewiew związany z cyrkulacją powietrza między otworami. Pozostałe nacieki są żywe, koloru białego. Nacieki znajdujące się w tej części jaskini są niewątpliwie najładniejszymi formami naciekowymi w całej jaskini. Mimo krat, nawet w partiach nowoodkrytych nacieki zostały częściowo zniszczone, toteż konieczne jest podjęcie kroków mających na celu zabezpieczenie pozostałych jeszcze i tak bogatych form naciekowych, będących ozdobą jaskini.
Z początkiem roku 1970 podjęte zostały prace nad udostępnieniem jaskini dla planowego ruchu turystycznego. Wykonane zostaną prace umożliwiające wygodne poruszanie się wewnątrz jaskini oraz założone światło elektryczne. Bliskość szosy Kraków - Olkusz i możliwość odciążenia Groty Łokietka a co za tym całego Ojcowskiego Parku Narodowego od której jaskinia Wierzchowska jest znacznie rozleglejsza, ciekawsza i posiada możliwość lepszego rozwiązania ruchu wewnątrz, uzasadnia celowość skierowania tam ruchu turystycznego. Ponadto poczynione odkrycia jak i możliwość dokonania dalszych, tylko podjętych w sposób planowy powiększa znacznie wartość jaskini jako obiektu turystycznego, który może uzyskać poważną rangę. Udostępnienie jaskini planowemu ruchowi turystycznemu i nadzór nad nią postawi kres niszczeniu piękna i pozwoli zachować w obecnym stanie przyszłym pokoleniom.

Andrzej Górny

Tekst pochodzi z Biuletynu Informacyjnego Krakowskiego Klubu Turystyki Jaskiniowej przy Oddziale Krakowskim PTTK pod nazwą "JAMNIK" nr. 1 rok 1970 wybór JR 062001

Przeglądając materiały redakcyjne do 1 numeru Jamnika [ tzw. numer 0 ] natrafiłem na moim zdaniem ciekawą notatkę, która nie znalazła uznania w oczach kolegium redakcyjnego, lecz jest niewątpliwie przyczynkiem do historii jaskini:

Losy Wierzchowia


Nie takie łatwe, jak by się wydawało. W kilka tygodni po założeniu krat, zmyślny naród wyłamał skoble, co całkowicie zniweczyło intencje Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. W styczniu br. [ 1970 - uwaga JR ] rozpoczęto prace zmierzające do udostępnienia jaskini dla masowego ruchu turystycznego. Jaskinia została ponownie zamknięta, a opiekę i wykonawstwo prac powierzono Ob. Wójcikowi - mieszkańcowi wsi Wierzchowie. Klucze do jaskini są przez niego wydawane na pisemne zlecenie Zarządu KKTJ [ Krakowskiego Klubu Turystyki Jaskiniowej - uwaga JR ]

Mariusz Szelerewicz

powrót



Turystyka w jaskiniach


Jedynym rodzajem eksploatacji jaskiń, który - w założeniu przynajmniej - nie jest sprzeczny z interesem naukowym, jest ich wyzyskanie jako osobliwości turystycznych. Wiele zagranicznych jaskiń, co prawda większych i bogatszych w utwory naciekowe niż nasze, jest zwiedzana przez wielkie rzesze turystów krajowych i zagranicznych, przynosząc znaczne dochody państwu lub prywatnym przedsiębiorcom. U nas oczywiście o tak poważnym znaczeniu turystycznym jaskiń nie może być mowy, ale i one są jedną więcej atrakcją tak bogatego krajobrazowo Pasma Krakowsko - Wieluńskiego.
Liczne jaskinie, nie mówiąc już o schroniskach, nie są znane turystom lub są zwiedzane tylko sporadycznie, przypadkowo. Jedyną jaskinią naszego terenu, stale zamkniętą i oświetloną elektrycznie jest Smocza Jama na Wawelu w Krakowie, ciesząca się znaczną frekwencją. Stale zamknięta i dostępna tylko w towarzystwie przewodnika jest także jaskinia Łokietkowa w Ojcowie, brak jej jednak oświetlenia elektrycznego. Również J. Wierzchowska Górna, dziś otwarta, była zamknięta drzwiami w latach międzywojennych [ 1918 - 1939 ] , a właściciel pobierał wstępy od zwiedzających.
Niestety, niekulturalni turyści niszczą i szpecą jaskinie przez umieszczanie napisów na ścianach, obłamywanie nacieków, grzebanie w namulisku i płoszenie nietoperzy, toteż przy znaczniejszej frekwencji zamknięcie otworu i dopuszczenie do zwiedzania jedynie w towarzystwie odpowiedzialnego przewodnika jest koniecznością.

powrót


Ochrona jaskiń


Wielka wartość naukowa jaskiń, a zarazem grożące im niebezpieczeństwo, spowodowane chciwością ludzką lub brakiem kultury nasuwają myśl o konieczności ich ochrony. Ochroną ta zajmować się powinny zarówno władze konserwatorskie archeologiczne jak i organy ochrony przyrody. W chwili obecnej prawnie chroniona jest tylko niewielka część jaskiń, co więcej, ochrona prawna bynajmniej nie oznacza jeszcze faktycznego zabezpieczenia przed zniszczeniem. Stan obecny w tej dziedzinie musimy niestety uznać za niezadowalający.
Pewną ochronę jaskini zapewnić może bądź uznanie całego terenu otaczającego ją za chroniony, jak to ma miejsce w rezerwatach i parkach narodowych, bądź też uznanie samej jaskini za zabytek archeologiczny lub pomnik przyrody. Jaskinie w Sokolich Górach pod Olsztynem, na Zielonej Górze pod Częstochową i w Złotym Potoku leżą na terenie rezerwatów leśnych. Również większość jaskiń Ojcowa znajduje się na terenie Parku Narodowego Ojcowskiego, którego projekt bliski jest realizacji. Z ochrony indywidualnej korzysta 12 jaskiń uznanych za zabytki w roku 1924 [Monitor Polski nr. 255 6.XI 1924], a mianowicie: w Okopach Wielka Dolna, w Okopach Górna, Ojcowska, Łokietkowa, Krowia, Dziurawiec na Złotej Górze, Wylotna, Zbójecka, Złodziejska, Piętrowa, Krakowska i Biała. W 1933 roku na skutek starań Państwowej Rady Ochrony Przyrody urząd wojewódzki kielecki polecił staroście w Olkuszu wydanie zarządzeń ochronnych, zabezpieczających przed niszczeniem J. Wierzchowską Górną. Inne jaskinie Wyżyny Krakowsko - Wieluńskiej z żadnej ochrony prawnej nie korzystają i mogą być niszczone bez naruszenia obowiązujących przepisów. Dla uniknięcia w przyszłości poważnych strat dla nauki, jakie mogą wyniknąć z braku przepisów ochronnych, należałoby wszystkie większe jaskinie jak również najciekawsze schroniska podskalne uznać urzędowo za podległe ochronie. Przy otworach tych jaskiń należy umieścić tablice stwierdzające, że niszczenie danego obiektu jest karane. W jaskiniach uznanych za zabytek należy zakazać [Kowalski 1948]:

Łamania skały wewnątrz jaskini i w promieniu 10 m od otworu a także w miejscach, gdzie próżnia jaskini zbliża się do powierzchni na mniej niż 10 m [według planu].
Odłamywania i niszczenia nacieków.
Rozkopywania i wywożenia namuliska z wnętrza jaskini i sprzed otworu w promieniu, który dla każdej jaskini należy osobno wyznaczyć.
Umieszczania bez pozwolenia władzy konserwatorskiej jakichkolwiek budowli i urządzeń [schody, poręcze] oraz napisów zarówno wewnątrz jaskini jak i przy otworze.
Palenia ognisk i pochodni.
Przechowywania jakichkolwiek przedmiotów lub materiałów.
Chwytania i zabijania nietoperzy.

Jeżeli chodzi o obiekty częściej zwiedzane, to konieczne jest zamknięcie otworu i dopuszczenie do zwiedzania jedynie pod kierunkiem odpowiedzialnego przewodnika. O ile ruch turystyczny jest bardzo duży, to celowe jest oświetlenie elektryczne lub przynajmniej użycie elektrycznych lamp akumulatorowych, bo świece i karbidówki powodują zakopcenie ścian i stropu. Należy też w tym wypadku wytyczyć i zagrodzić stałe przejścia wewnątrz jaskini. Zamknięcie otworu powinno być dokonane przy pomocy kraty żelaznej lub drewnianej, a nie pełnymi drzwiami, bo to zniszczyłoby roślinność zieloną i uniemożliwiło wlatywanie i wylatywanie nietoperzy.

opis pochodzi z książki "JASKINIE POLSKI" autor Kazimierz Kowalski Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie rok 1951 str.37 - 38 [opr. JR]

powrót



Opracowania naukowe


Jaskinia Wierzchowska Górna: geneza, problematyka udostępnienia i ochrony


Dr.inż.Ireneusz Felisiak Wydz.Geologii,Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH Kraków
Jerzy Roszkiewicz Biuro Usług Turystycznych GACEK Kraków

Znajdujemy się we wsi Wierzchowie, w górnej części Doliny Kluczwody. Jaskinia ma trzy otwory położone na wysokości 388 - 399 m n.p.m. w grupie skałek na wschodnim zboczu doliny. Jest to jaskinia generalnie pozioma o długości ok. 1 km i deniwelacji 25 m. Tworzy ją sieć korytarzy rozwiniętych w wapieniach masywnych (skalistych) oksfordu wzdłuż dwu zespołów spękań pionowych o kierunkach NNW-SSE i WSW-ENE. Położenie jaskini w południkowym odcinku Doliny Kluczwody, powyżej ostrego skrętu doliny na południowy wschód wskazuje, że jest to sieć typu powodziowego (vide Ford & Williams 1989). Przy wysokich stanach Kluczwoda, skracając sobie drogę ku SE, wypełniała całą objętość górotworu. Stwarzało to okresowo warunki naporowe, przez co woda w równym stopniu rozszerzała szczeliny obu zespołów spękań.

Przekroje poprzeczne korytarzy w kształcie pionowej soczewki są typowo freatyczne, ale powierzchnia ścian zazwyczaj jest nierówna, w różnym stopniu przemodelowana przez obrywy. Pochodzący ze ścian gruz wapienny na ogół wypełnia korytarze do połowy wysokości, czasem wyżej, maskując wyciętą w dolnej części rynnę denną z ostatniego (mogło ich być więcej) stadium wadycznego. Rynnę tę widać znakomicie w otworze I (obecnie tylko od środka) i na wejściu do Przesmyku Długiego, dzięki wyeksploatowaniu wypełniska w XIX wieku.

Większość sal powstała na przecięciu szczelin i jest w dużym stopniu ukształtowana przez obrywy (zwłaszcza Sala z Kotłami). Jedynie w środkowej części Sali Tronowej bez zmian zachowało się klasyczne kopułowe sklepienie freatyczne, powstałe dzięki brakowi spękań w tej części górotworu. Jest ono rozcięte w jednym miejscu wyjątkowo wysokim (9m) stropowym kotłem wirowym. Kotły tego typu liczne są w Sali z Kotłami oraz w Niedźwiedzich Jamach. W tym ostatnim miejscu rozcinają od dołu również starą polewę naciekową ze stalagmitem, co jest jednym z przejawów wieloetapowej złożonej genezy jaskini.

Najstarsze osady znane z Jaskini Wierzchowskiej to czerwone iły i pyły bez fauny reprezentujące pliocen lub wczesny plejstocen. Ich resztki znajdują się w najwyższych partiach - w stropie salki nad Kostnicą (Krysowska-Iwaszkiewicz 1974), w przekopie prowadzącym z Sali Tronowej na południe ( Felisiak 1988, 1997 ) oraz w rejonie Hotelu. Dominująca część wypełniska to osady pochodzące z neoplejstocenu i holocenu, intensywnie eksploatowane jeszcze w XIX wieku na nawóz przez O.Grube"go oraz w celach naukowych przez Gotfryda Ossowskiego. Do nawożenia okolicznych pól zużyto wypełnisko z partii otworowych. Pozostałości warstw bogatych w guano i kości nietoperzy (głownie karlika małego - Pipistrellus pipistrellus) są do zaobserwowania w strefie II otworu.

Wykopaliska G.Ossowskiego prowadzone były w Hali Wielkiej Dolnej, Sali w Otworze I i II, Przesmyku Długim, Sali z Kotłami, Hotelu, Sali Tonowej, Kostnicy i rejonie Wideł. O ich skali świadczą tarasy usypane przed otworami I i II z namuliska wydobytego z jaskini. Niestety, ówczesny poziom wiedzy na temat stratygrafii plejstocenu i metody badawcze spowodowały, iż obecnie wyniki tych prac są trudne do interpretacji. Wydobyty różnowiekowy materiał został wymieszany i można tylko przypuszczać, że wykopaliska nie objęły osadów starszych niż neoplejstocen. Urobek usypany przed jaskinią był w latach 70. przebadany przez specjalistki z Muzeum Archeologicznego, które stwierdziły obecność zabytków neolitycznych. Wypełnisko w samej jaskini od czasów Ossowskiego nie było przedmiotem badań. Podczas prac udostępniających dla ruchu turystycznego stwierdzono nie naruszone profile, które zabezpieczono dla przyszłych prac naukowych (m.in. Sala Człowieka Pierwotnego, południowa część Sali Tronowej, Korytarz Gotycki, Jama Hieny ). Grubość tych osadów osiąga 6 m i w niższej części mogą one reprezentować interglacjał eemski, na co wskazują wyrywkowe daty bezwzględne.

Najstarszy naciek wydobyto z przekopu wiodącego z Sali Tronowej na południe. Oznaczenie metodą U-Th dało wynik ponad 300 tys. lat (Duliński & Kuliś, 1990). Z braku dozymetru nie założonego wcześniej w Wierzchowskiej Górnej datowanie EPR (paramagnetyczny rezonans jądrowy) wykonano dla promieniowania tła pomierzonego w jaskiniach tatrzańskich - Naciekowej i Szczelinie Chochołowskiej. Dawka zewnętrzna wynosiła tam od 20 do 40 x 10-5Gyrok, co daje wiek od 1.8 do 1.2 mln lat (Dajek 1987). Ponieważ próbkę wydobyto z ilastego namuliska, jako wynik ostateczny przyjęto datę 1.2 mln lat, obliczoną dla maksymalnej dawki tła. Pomimo iż taki wynik ma jedynie orientacyjne znaczenie, wykazał on bardzo dobrą zgodność z datowaniem paleontologicznym.

Wiek brązowych żwirowców ilastych, w których znajdował się datowany fragment stalagmitu, określono na podstawie zębów Glis Sackdilingensis (Heller) na wczesny plejstocen - Biharian (Q1 + Q2; ok.0.8 - 1.9 mln lat ) (Nadachowski, 1985 ). Naciek reprezentuje zatem ten sam wiek lub jest starszy. Towarzyszące mu klasty ciemnoczerwonych iłów kaolinowych również pochodzą z rozmycia wcześniejszych osadów ( może nawet górnoplioceńskich ) ( Felisiak, 1997 ). Warto nadmienić, że okaz z Wierzchowskiej Górnej jest prawdopodobnie najstarszym wydatowanym metodami bezwzględnymi naciekiem z południowej Polski.

Następne daty uzyskane z Wierzchowskiej Górnej są znacznie młodsze. Metodą U-Th uzyskano wyniki koło 124 do 111 tyś. lat ( Duliński & Kuliś, 1990 ) wskazujące na interglacjał eemski. Daty radiowęglowe wynoszą z kolei 41 300 - 38 700 lat ( Pazdur et al. 1994 ), przy czym w obu tych okresach rozdzielonych okresem zimnym ostatniego zlodowacenia jaskinia była zasiedlona. Świadczą o tym warstewki sadzy w datowanych naciekach. Najmłodsza data z polewy z warstewkami węgla wynosi 1850 +- 100 BP (Gradziński et al., in press ), a więc odnosi się już do czasów historycznych.

Turystyczne zwiedzanie jaskini rozpoczęło się z końcem XIX wieku, a w roku 1933 wojewoda kielecki poleca staroście olkuskiemu jej ochronę. Należała ona wówczas wraz z dworem w Wierzchowiu do klucza dóbr Czartoryskich. Przez lata wojny jaskinia była doraźnie wykorzystywana przez okoliczną ludność na cele magazynowe (głównie strefy przyotworowe). Działalność ta nie spowodowała większych szkód. Niejasny status prawny jaskini po 1945 roku sprzyjał niekontrolowanemu ruchowi turystycznemu, prowadząc do dewastacji szaty naciekowej i jej zaśmiecania. Palenie ognisk (ślady okopceń zachowane do dziś) doprowadziło do wytrzebienia fauny.

W roku 1966 decyzją Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie nadano Jaskini Wierzchowskiej Górnej status pomnika przyrody. Chroniona jest całość namuliska oraz wapienie górnojurajskie, co sprawia że całość prac technicznych dla udostępnienia turystycznego wykonana została po uzgodnieniu zakresu robót z Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody. Początkowo dla ochrony przed dalszą dewastacją Krakowski Klub Turystyki Jaskiniowej PTTK zamontował kraty we wszystkich 3 otworach. Następnie w latach 1974 - 1979 prowadzono ze zmiennym szczęściem prace zmierzające do przystosowania jaskini dla masowego ruchu turystycznego, co zakończyło się niepowodzeniem. Kolejna próba poczyniona została w latach 1982 - 1984 i zakończyła się formalnym uruchomieniem trasy turystycznej w jaskini. Ze względu na złe wykonawstwo, zarówno instalacji elektrycznej jak i ścieżek oraz schodów, w latach 1984 - 1988 dokonano w sezonach zimowych modernizacji trasy turystycznej.

W związku z XIX - wiecznymi pracami G. Ossowskiego, znacznie zwiększyły się przekroje niektórych korytarzy. Spowodowało to w okresie zimowym powstawanie zniszczeń zamrozowych na ścianach. By ograniczyć cyrkulację zimnego powietrza w jaskini zimą, otwory uszczelniono zostawiając "przelotki" dla nietoperzy. W świetle badań prof. B. Wołoszyna jaskinia Wierzchowska nie należy do szczególnie cennych siedlisk nietoperzy, prawdopodobnie wskutek dynamicznego charakteru jej mikroklimatu. Według obserwacji w jaskini zimuje kilka sztuk nietoperzy, głownie podkowców małych, a ruch turystyczny nie ma wyraźnego wpływu na ich liczebność zarówno latem jak i zimą. W ciągu ostatnich lat zaznacza się wzrost ilości nietoperzy zimujących, zgodnie z ogólną tendencją wzrostu ich populacji na południu Polski. Udostępnienie jaskini w okresie zimowym (XII-III) odbywa się sporadycznie (na zamówienie). Wynikiem takiego postępowania jest zanik procederu włamań do jaskini poza głównym sezonem turystycznym, a co za tym idzie, jej skuteczniejsza ochrona w tym okresie.

Wysoka ocena, jaką otrzymała Jaskinia Wierzchowska w opracowaniu "Waloryzacja Przyrody Nieożywionej Obszarów i Obiektów Chronionych w Polsce" ( Państwowy Instytut Geologiczny, 1992 ) w zakresie wartości merytorycznej, dostępności do zwiedzania oraz wartości dydaktycznych, zobowiązuje do szczególnej dbałości o nią. 13-letnia eksploatacja turystyczna jaskini pozwala stwierdzić, iż wybrano właściwą formę jej ochrony. Jaskinia jako obiekt turystyczny funkcjonuje bez dotacji z zewnątrz, a zachowanie jej w stanie możliwie nie zmienionym, stanowi element marketingowy ( oświetlenie, chodniki i schody są niestety koniecznością ). Wytrzebione niegdyś nietoperze i pająki stanowią niewątpliwie dużą atrakcję turystyczną a wzrost ich populacji leży w dobrze pojętym interesie użytkownika jaskini.

Negatywny wpływ masowego ruchu turystycznego ograniczany jest (jak w innych jaskiniach) limitowaną wielkością grup oprowadzanych przez kwalifikowanego przewodnika. Oświetlenie elektryczne zaprojektowano i wykonano w systemie samogasnącym, co pozwala eliminować tzw. "ogony" w grupie oraz zminimalizować gęstość dobową oświetlenia (problem "lampen flory"). W jaskini do zwalczania flory zasiedlającej strefy oświetlone nie stosuje się środków chemicznych ani usuwania mechanicznego. Jaskinia po tak długiej eksploatacji praktycznie nie jest zagrożona jej wzrostem. Powstające siedliska likwidowane są poprzez zmianę widma światła. W ostatnim okresie zastosowano, z dobrym skutkiem, do zwalczania flory w okolicy lamp oświetlenia podstawowego promieniowanie UV.

Chcąc chronić przed dewastacją tak rozległy obiekt jak Jaskinia Wierzchowska, nie można pominąć aspektu ekonomicznego przedsięwzięcia. Brak pomocy finansowej ze strony organów Państwa, zmusza do podejmowania działań w zakresie innych form turystyki czy wypoczynku. Organizowanie spotkań, przyrzeczenia harcerskie, zloty, choć nie mieszczą się w kanonach czystego zwiedzania obiektu, poprawiają wskaźniki ekonomiczne, nie naruszając zakresu jego ochrony. Wszystkie formy pobytu ludzi w jaskini odbywają się pod opieką obsługi, której zadaniem jest m. in. sprawowanie nadzoru nad zachowaniem Klienta.

Powyższy tekst opublikowany został w "Materiałach 31 Sympozjum Speleologicznego" organizowanego w 1997 roku przez :
  • Sekcję Speleologiczną Polskiego Towarzystwa Przyrodników im.Kopernika
  • Komisję "Człowiek i środowisko w czwartorzędzie" Komitetu Badań Czwartorzędu PAN
  • Ojcowski Park Narodowy


powrót


Katalog rezerwatów i pomników przyrody nieożywionej w Polsce


"... 142. Jaskinia Wierzchowska Górna, znajdująca się w Dolinie Kluczwody, jest największą tego typu formą krasową na Wyżynie Krakowskiej i zarazem obiektem dobrze poznanym dzięki licznym przeprowadzonym tu badaniom naukowym. Pierwsze materiały pochodzą z 1853 roku.
Jaskinia posiada trzy otwory wejściowe: dwa widoczne u podnóża wapiennych skałek, a jeden w wyższej ich partii. Przed dolnymi wylotami znajduje się taras utworzony z materiału namuliska, które niegdyś wyścielało jaskinię i zostało rozkopane w czasie prac poszukiwawczych w drugiej połowie XIX wieku. Znaleziono w nim wiele kości zwierząt, a także ślady bytności człowieka. Pochodzą stąd m.in. kości niedźwiedzia jaskiniowego, z których zmontowany szkielet stanowi cenny okaz Muzeum Przyrodniczego PAN w Krakowie.
Ogólna długość korytarzy i komór wynosi 640 m [ obecnie ok. 1000 m - uwaga JR ] . Istnieje związek pomiędzy ich przebiegiem a systemem spękań tektonicznych zaznaczających się w wapieniach. Korytarze ciągną się wzdłuż kierunków pojedynczych szczelin, a komory są założone w strefach licznie krzyżujących się spękań. Szata naciekowa wnętrza jaskiń jest wykształcona w postaci różnego rodzaju polew, pokrywających ściany, m.in. w korytarzu zwanym Przesmykiem zachowały się resztki polew, które scementowały namulisko. Strop wąskiej komory zwanej Kostnicą zdobią "makarony" - rurkowate stalaktyty.
Wskutek długotrwałego, niekontrolowanego zwiedzania jaskini jej szata naciekowa uległa niestety w większości zniszczeniu. Obecnie wejścia do jaskini są zabezpieczone kratami. Konieczne jest jednak odpowiednie zagospodarowanie jaskini umożliwiające ruch turystyczny bez narażenia obiektu na jego dalszą dewastację ..."

Zarz.ochr.: Dec.WRN w Krakowie z dnia 14.IX.1966 r. "

Materiał pochodzi z : Katalogu Rezerwatów i Pomników Przyrody Nieożywionej w Polsce autorów: Zofia Alexandrowicz, Maria Drzał, Stefan Kozłowski wydanego przez Polską Akademię Nauk - Zakład Ochrony Przyrody Warszawa --Kraków 1975 str.131 wybrał JR
powrót


Nietoperze w mitach, legendach, literaturze


NIETOPERZE


"...Od niepamiętnych lat nietoperze - te niezwykłe latające ssaki - dzięki swej tajemniczości, nie spotykanym u innych zwierząt cechom i obyczajom, stanowiły obiekt zainteresowania człowieka, bywały tematem różnych opowieści i legend jako symbol niesamowitości, zła, tajemnicy, odgrywały niezwykłą rolę w systemie wierzeń i przesądów, a także w praktykach medycyny ludowej...
... Szczególna zaletę książki stanowi udatne rozbijanie stereotypów myślowych związanych z tą grupa zwierząt oraz uświadomienie czytelnikowi konieczności ratowania nietoperzy przed zagładą, grożącą wielu ich gatunkom w konsekwencji naporu współczesnej cywilizacji przemysłowej.


... O tym, jaki był w Polsce w XIX wieku stosunek, nawet wybitnych naukowców, do ochrony tych ssaków, daje pojęcie opis Władysława Taczanowskiego, który odwiedził w 1853 roku Jaskinię Nietoperzową koło Ojcowa: "Przed sześcią laty hr. Wodzicki odwiedzając tę miejscowość, znalazł niezliczone massy nietoperzów przyczepionych do sklepień. Dla przekonania się, jak dalece trudne są do spędzenia, trzy razy w jednym kierunku strzelał: wszakże tyle tylko miejsca opróżnionego zostawało, ile nabój zajął, w innych zwierzęta nieporuszone siedziały. Po tej próbie dwa koszyki napełniono zabitemi niedoperzami".

Polskie nazwy, z których większości od dawna się nie używa, są nastepujące: Niedoperz, Niedopyrz, Gacek, Gacoperz, Gacopyrz, Latonka, Mętopyrz, Mętopyrz, Niecopyrz, Gacopierz, Krętoperz, Kacoperz, Latoperz, Latpierz, Latopyrz, Mętoperz, Mentopisz, Mentoperz, Myntopyrz, Szętopierz.
Mętopyrz był nazwą staropolską, gacopierz - jeszcze spotykaną u górali. Gacek przeszedł do słownictwa naukowego jako nazwa jednego rodzaju.
Aleksander Bruckner w Słowniku etymologicznym języka polskiego pisze: "Nie ma u Słowian drugiej nazwy złożonej, coby na tyle zniekrztałceń się naraziła [...] Postać pierwotna u nas ta sama co w cerk., znaczy: "to nie ptak" (więc >niby ptak Cytowany wyżej słownik języka polskiego podaje inne przenośne znaczenia wyrazu "nietoperz": "a. Człowiek szukający przygód po nocach, nocny ptaszek, kruk nocny, b. Człowiek dwulicowy, na dwóch stołkach siedzący, c. Człowiek bojący się światła (w znaczeniu moralnym) "
W żeglarstwie nietoperzem nazywa się ręczną lampę naftową świecącą we wszystkich kierunkach, używaną na jachtach i małych statkach.
W języku rosyjskim nosi on nazwę letuczaja mysz, białoruskim - każan, ukraińskim - rukokrił, każan, lilik, nyczka, czeskim - netopyr, słowackim - nietopier, litewskim - szikszno-spanis (znaczenie jak w sanskrycie), węgierskim - denever, angielskim - bat, portugalskim - morcego, hiszpańskim - murcielago, włoskim - pipistrello, francuskim - chaeve-souris, holenderskim - vleermuis, niemieckim - Fledermaus, bułgarskim - liljak, szwedzkim - fladdermus, norweskim - flaggermus, rumuńskim - liliac. Fińskim - lepakko, serbskim - sl(je)pi misz, sziszmisz, łacińskim - vesperlilio (vesper znaczy wieczór), greckim - nykteris, sanskryckim - dżatu, adżinapattra ( ostatnie znaczy "mający skórzane skrzydła")
Podłożem zabobonnych obaw przed nietoperzami widocznych u wielu ludów i wyrażanych w rozmaitych kulturach zarówno dawnych jak i całkiem współczesnych, jest podwójna niejako natura tego zwierzęcia i jego nocny tryb życia. Noc kojarzy się z niepewnością, bezradnością, lękiem, toteż u prymitywnych ludów stworzenia, których żywiołem jest noc, wzbudzają nieufność i podejrzliwość; jeśli mimo braku światła "widzą", to zapewne dzięki konszachtom z nieczystymi siłami.
W cywilizacji europejskiej nietoperz znaczy zwykle coś złowieszczego - już dawny rzymski pisarz Divus Basilius twierdził, że natury diabła i nietoperza są do siebie podobne.
Istnieje starogreckie podanie, że gdy trzy córki Mynasa - Alkitoe, Leukippe i Arsippe - rozgniewały Dionizosa odmową udziału w igrach na jego cześć, ukazał się on im kolejno jako lew, byk oraz pantera, i spowodował ich obłęd. Dla przebłagania boga złożyły w ofierze syna jednej z nich, rozszarpały go i zjadły, a potem w szaleństwie biegały po górach. Wreszcie zostały zamienione w nietoperza, sowę i puchacza.
Wrogie nastawienie do tych stworzeń w czasach średniowiecza wyraziło się w procesie pewnej kobiety nazwiskiem Jacaume, spalonej publicznie na stosie w Bayonne (Francja) w 1332 r. z powodu oskarżenia sąsiadów, że chmary nietoperzy przebywają koło jej domu i w otoczonym murem ogrodzie.
Dawni południowi Słowianie widzieli w nietoperzu uosobienie zarazy. Jak wiadomo, w Europie diabła obdarzano skrzydłami nietoperza. W średniowieczu nazywano nietoperze "pokojowymi pieskami diabłów". Pozostałością tego dawnego ujemnego stosunku do nietoperzy może być fakt, że w psychoanalizie ssak ten jest, na równi ze szczurem, symbolem złej matki, pożerającej nawet swe dzieci. Nietoperz był traktowany od wieków jako i ptak i ssak. Ową "niesamowitością" podniecał wyobraźnię ludzką.
Chyba najbardziej rozpowszechniło się przekonanie o tym, że wkręcają się we włosy kobiet. Jednakże nie jest ono tak zupełnie pozbawione podstaw, gdyż wybitny znawca nietoperzy, G.M.Allen opisał taki wypadek. Zdarza się to jednak niezmiernie rzadko. Można by owo wkręcanie się tłumaczyć tym, że miękkie, puszyste włosy kobiece zbyt słabo odbijają echolokacyjne ultradźwięki wysyłane przez nietoperze, wskutek czego zwierzęta te, nie "widząc" przeszkody, wpadają w nią. Takie wpadanie łatwo zinterpretować jako celowe wkręcanie się we włosy, bo strach ma wielkie oczy. Można też szukać wyjaśnienia na podstawie obserwacji, że nietoperze kryją się czasami w stogach siana, a więc i włosy mogą być dla nich kryjówką.
Dawniej była głęboko zakorzeniona w Europie wiara, że nietoperze przepadają za szynką czy słoniną wędzącą się w kominie i wygryzają w niej dziury. Ponieważ stwierdzono, że owadożerne gatunki nietoperzy potrafią się przestawić na pokarm mięsny, może to być prawdą. Lecz sprawcami owych dziur częściej mogły być myszy i szczury.
W departamencie Mayenne (Francja) wieśniacy wierzą, że nietoperz przelatuje blisko głowy człowieka po to, aby pozostawić na niej swe wszy, oraz że zaplątanie się jego w czyjeś włosy oznacza dla tej osoby nieszczęśliwą miłość lub śmierć w ciągu roku.
W dawnych czasach rysunek przedstawiający skrzydło tego ssaka i mrówkę znaczył mężczyznę spędzającego noce poza domem (mrówka symbolizowała tu aktywność).
Podobieństwo niektórych cech nietoperzy do cech ludzkich spostrzeżono już dawno temu. Przyrodnicy siedemnastowieczni podkreślali, że wśród ssaków tylko nietoperze, słonie, małpy człekokształtne (szympans, goryl, orangutan) i ludzie karmią swe młode mlekiem powstającym w parze piersiowych gruczołów mlecznych, z tego powodu Linneusz (1758) umieścił w swej klasyfikacji nietoperza blisko człowieka: Vespertilio był tam jednym z czterech rodzajów naczelnych (Primates). Innymi cechami nadającymi nietoperzom podobieństwo do ludzi są: jasna (?) twarz, wystające uszy i zwisłe prącie.
W legendach i zabobonach starożytności ssaki te zajmowały poczesne miejsce. Stare źródła łacińskie mówią, że istnieje wielka nienawiść między bocianami i nietoperzami. Pobite w walce przez bociany, nietoperze umierając zaprzysięgły im zemstę i od tej pory samo dotknięcie jaja bociana przez nietoperza wystarcza, aby stało się ono jałowe. Dlatego to bociany opuszczając gniazdo nakrywają je liśćmi platana. (Nawiasem mówiąc, brak w tym podaniu logiki, gdyż bociany opuszczają gniazdo tylko w dzień, kiedy nietoperze śpią.) . Według Pliniusza, nietoperz jest wrogiem mrówek, dlatego serce jego leczy rany po ukąszeniach przez te owady. Z tej przyczyny sowy, chcąc uchronić swe pisklęta przed mrówkami, umieszczają w gnieździe serce nietoperza.. Według Demokryta, w razie plagi szarańczy wystarczy zawiesić martwego nietoperza wysoko w gałęziach drzew, by nie pojawiła się ona na okolicznych polach.
Starożytni Rzymianie posługiwali się nietoperzem do odpędzania nieszczęścia, w obrzędach zaś związanych z kultem zmarłych używali lamp z nasadkami przedstawiającymi nietoperze.
W mitologii starożytnej nietoperz z powodu nocnych obyczajów poświęcony był Prozerpinie - małżonce Plutona, władcy świata podziemi.
W dwóch bajkach Ezopa znajduje się aluzja do podwójnej natury nietoperza. W pierwszej przydarzyło mu się wpaść w pazury łasicy. Gdy błaga ja o życie, ta odpowiada, że z natury jest zaprzysięgłym wrogiem ptaków. Nietoperzowi udaje się jednak przekonać łasicę, że jest on myszą, i tak żywcem uchodzi z opresji. Lecz wkrótce potem staje się łupem innej łasicy. Gdy prosi ja o darowanie mu życia, ta z kolei odpowiada, że szczególnym jej przysmakiem są myszy. Wtedy spryciarz, zapewniwszy łasice że jest ptakiem, zostaje wypuszczony na wolność. W drugiej bajce toczy się wojna między ptakami i ssakami. Przewaga przechyla się to na jedną, to na drugą stronę, a nietoperz za każdym razem przechodzi na stronę silniejszą. Lecz gdy walczące strony zawarły pokój, obie wyrzekły się zdrajcy, zabroniły mu pokazywać się w dzień i zmusiły go do ukrywania się w ciemnych miejscach.
Ciekawe, że podobna bajka krąży wśród plemion murzyńskich w południowej Nigerii.
Cajrefont, filozof ze szkoły Sokratesa, został nazwany nietoperzem, bo nietoperze, podobnie jak filozofowie, w dzień nie pokazują się, lecz w ukryciu filozofują. Z kolei jeden z nietoperzy otrzymał łacińską nazwę od imienia tegoż filozofa. Starożytni nietoperzami zwali tez dłużników, którzy nie wychodzili z domu w dzień, by nie spotkać swoich wierzycieli. Z tym wiąże się starożytne podanie, że kiedyś nietoperz, ptak nur i krzak jeżyny zawiązały spółką handlową. Nietoperzowi zlecono przyjmować pieniądze, zadaniem nura była sprzedaż towarów, jeżyna zaś dysponowała ubraniem (zapewne na sprzedaż, czego podanie bliżej nie precyzuje). Gdy ta trójka płynęła okrętem, doszło do katastrofy, z której ledwo uszła z życiem. Odtąd nietoperz ukrywa się w dzień, by uniknąć spotkania z wierzycielami, nur pływa wzdłuż brzegów, często wkładając głowę po wodę pod wodę w poszukiwaniu zaginionych towarów, a jeżyna stoi przy drodze zaczepiając kolcami przechodni, by zapytać, czy nie widzieli jej ubrania!
W starych przepowiedniach pogody nietoperz odgrywał małą rolę. Zdanie Arystotelesa, liczne pojawienie się nietoperzy wieczorem wróży upalną, bezwietrzną pogodę następnego dnia, natomiast ich brak zapowiada burzę lub dzień pochmurny.
Nietoperza spotyka się w symbolice wielu pradawnych wierzeń. Sztuka Mezopotamii z trzeciego tysiąclecia p.n.e. często przedstawia stworzenie zwane imdugud. Jest to ptak z głową ssaka, będący wcieleniem chmury burzowej ( im znaczyło "deszcz", dugud - "chmura"). Choć u dawnych Sumerów budził trwogę, ozdoby z jego wyobrażeniem nosili oni jako talizman chroniący od nieszczęścia, być może w myśl zasady "klin klinem"; jego wizerunek na ich tacach ofiarnych był symbolem zwycięstwa.
Na znalezionej w pałacu Minosa na Krecie pieczęci, pochodzącej z drugiego tysiąclecia p.n.e. , są wizerunki nietoperzy, podobnie jak na pieczęci z południowo - zachodniego Iranu, pochodzącej sprzed 2500 lat p.n.e.
Bardzo dokładne rysunki nietoperzy znaleziono w grobie egipskim sprzed 1800 lat p.n.e. Powszechnie znana jest egipska statuetka nietoperza z brązu wykładanego złotem, wysokości 14 cm, pochodząca z pierwszego tysiąclecia p.n.e. Egipcjanie nie wykazywali jednak większego zainteresowania tymi zwierzętami, choć zamieszkiwały one masowo grobowce faraonów i wykute w skałach świątynie. Uczynili z niego symbol karmiącej kobiety, może dlatego, że jest to jedyne latające stworzenie mające zęby i dwa sutki, oraz dlatego, że troskliwie opiekuje się potomstwem.
U dawnych Egipcjan nietoperz był też symbolem słabego, lecz do szaleństwa odważnego mężczyzny, bo, choć mały i bez piór, to ssak ten potrafi jednak latać.
Pojawianie się niektórych gatunków nietoperzy akurat o zachodzie słońca legło u podstaw muzułmańskiej legendy o stworzeniu nietoperza przez Jezusa. Podczas postu w miesiącu ramadan, kiedy to nie wolno jeść między wschodem a zachodem słońca, Jezus udał się w odludne miejsce koło Jerozolimy, położone wśród gór zasłaniających widok zachodzącego słońca. Dlatego za zgodą Bogaulepił Jezus z gliny zwierzątko ze skrzydłami, pomodlił się i tchną na nie. Natychmiast rozwinęło ono skrzydła i zniknęło w jednej z górskich jaskiń. Potem stale już wylatywało dokładnie o zachodzie słońca, i trzepocąc się wokół Jezusa, zawiadamiało go w ten sposób o końcu dnia i porze na posiłek.
Wśród Żydów jednak nietoperz uchodzi za coś haniebnego. Tradycja judaistyczna zabrania Żydom spożywać niektóre ptaki, do których zalicza się też nietoperza (Mojżesz, III księga). Starożytni Babilończycy, Arabowie i Persowie również sądzili, że są to ptaki.
Wotiacy (zamieszkała nad Kamą gałąź fińska ludów uralskich) wierzą, że podczas snu dusza opuszcza ciało i często przybiera wtedy postać nietoperza. Tym tłumaczą, dlaczego nietoperzy nie widzi się w dzień, tylko nocą, gdy ludzie śpią. Wieśniacy na Sycylii wierzą, że osoba zmarła nagłą śmiercią musi przybrać na pewien czas z woli Boga postać nietoperza lub jaszczurki (albo innego gada).
Mało legend wyjaśnia przyczynę nagości skrzydeł nietoperza. Mordwini (żyjąca na zachód od środkowego biegu Wołgi gałąź fińska ludów uralskich) twierdzą, że szatan, chcąc stworzyć człowieka, zebrał muł i piasek z siedemdziesięciu siedmiu krajów i uformował z niego postać człowieka. Nie potrafił jednak przekazać mu boskiej natury, wezwał więc nietoperza, mówiąc: "Leć do Nieba, znajdziesz tam ręcznik Wszechmocnego (Czam-pas). W jednym z końców ręcznika wydaj na świat swoje potomstwo, aby stał się cięższy i mógł spaść do mnie na ziemię". Nietoperz tak uczynił, a szatan potarł ręcznikiem Czam-pasa nieożywioną jeszcze postać, która przybrała boski kształt, lecz była nadal martwa. Czam-pas ożywił człowieka, lecz został przez to wspólnikiem szatana, który stał się władcą życia człowieka, natomiast Bóg - właścicielem jego duszy. Lecz nietoperz został ukarany: zamieniono mu ptasie skrzydła na skrzydła pozbawione piór, ogon jego również stał się nagi, zaś stopy upodobniły się do szatańskich.
Według Chińczyków nietoperze przynoszą szczęście. Ssak ten po chińsku nazywa się fu, czyli to samo, jak czyta się znak "szczęście" (np. dwa fu napisane na prezencie znaczą "najlepsze życzenia"). Szeroko rozpowszechnionym w Chinach talizmanem, zwanym wu-fu, jest mały krążek, na którym drzewo z korzeniami i gałęziami, będące symbolem życia, jest otoczone przez pięć nietoperzy z głowami zwróconymi do wewnątrz. Ten talizman ma zapewnić osiągnięcie pięciu rodzajów szczęścia: długowieczności, bogactwa, zdrowia, czynienia dobra oraz przeżycia wszystkiego, co los przeznaczy. W wyniku powszechnego stosowania tego symbolu wyobrażenie nietoperza w sztuce chińskiej uległo silnej stylizacji, toteż oglądając chiński talerz czy popielniczkę często nie rozpoznajemy przedstawionych na nich tych zwierząt, które z reguły są ukazane od strony grzbietowej i ze skrzydłami na wpół rozwiniętymi. Nietoperz i dwie brzoskwinie (jest to owoc życia) symbolizują w Chinach wielka długowieczność i absolutne szczęście. Trony chińskich cesarzy również były bogato zdobione w wizerunki nietoperzy, tym bardziej że legendarny stworzyciel świata - Hun-Tun, przez sztukę chińską jest przedstawiony m.in. w postaci tego ssaka.
Także w Japonii nietoperze są obdarzane sympatią; nastawienie Japończyków do nich przypomina nasze do wiewiórek. Jednakże pozytywny stosunek obu tych narodów do nietoperzy jest raczej wyjątkowy w porównaniu z resztą świata.
Miejscem gdzie nietoperze są nadal obiektem kultu, jest jaskinia Goa Lawah na wyspie Bali. Są ich tam dziesiątki tysięcy, uważa się je za święte i nie wolno ich niepokoić. Jaskinie otacza mur, na zewnątrz którego znajdują się pawilony do składania ofiar.
Przejawem humorystycznego dla nas zabobonu jest zwyczaj krajowców z Sumatry, którzy starają się zebrać jak najwięcej języków nietoperzy, susza je, nanizują na nić i zawieszają u sufitu; ma to ograniczyć gadatliwość kobiet, lecz znany podróżnik, J. Delmont, który o tym pisał, stwierdził melancholijnie, że nie daje to porządanych skutków.
Nietoperze bardzo lubią przebywać w otwartych świątyniach Dalekiego Wschodu i dlatego Kanarowie (lud żyjący w południowo-zachodnich Indiach) stworzyli legendę, że dawniej były one ptakami, lecz, niezadowolone z tego, nawiedzały świątynie modląc się o to, by stać się podobnymi do ludzi. W końcu prośby ich odniosły częściowy tylko skutek, bo otrzymały twarze, włosy i zęby , jak ludzie, lecz poza tym nie różniły się od ptaków. Od tej pory nietoperze, wstydząc się spotkać z ptakami, przeszły na nocny tryb życia, mimo to nadal nawiedzają świątynie prosząc tym razem, by zmieniono je z powrotem w ptaki.
W Indiach nietoperze uosabiają demony gorączki. Jednak bardzo zaskoczyło mnie, że w mitologii i literaturze pięknej tego kraju nie spotkałem się z tym ssakiem, choć wiele innych zwierząt jest tam często wspominanych. Także i w słowniku sanskrytu słowo "nietoperz" ma bardzo mało synonimów.
Rolę większą niż w kulturach starożytnego Wschodu odgrywały nietoperze w dawnych kulturach Ameryki Środkowej, zwłaszcza u Majów. Bogiem Majów był Zotz (nietoperz). Stolica ich państwa zwała się tzinacantlan (miejsce nietoperzy). Owego boga wyobrażano jako człowieka ze skrzydłami nietoperza u ramion, jego usta ukazywały rzędy zębów, na twarzy zaś miał on wielką, spiczastą narośl (jak wiemy, charakterystyczną dla gatunków rodziny liścionosów). Czasem narośl ta była kamiennym nożem, którym bóg zabijał swe ofiary. Jeden z wizerunków przedstawia go po zabiciu człowieka: w jednym ręku trzyma on ociekająca krwią ludzką głowę, w drugim zaś nóż ofiarny z obsydianu. Inne rysunki ukazują boga-nietoperza z nożem w ręku, nachylonego nad leżącym człowiekiem albo też trzymającego w ręku serce wydarte stojącemu przed nim człowiekowi. Skonwencjonalizowany symbol tego boga spotyka się często w tekstach Majów oraz na kamiennych kolumnach i rzeźbach. Jest to profil głowy, z widocznym zawsze uchem i wydatną naroślą nosową, przed twarzą zaś widać kółka złożone z paciorków - zapewne strumień krwi wypływającej z ust, a symbolizującej zniszczenie życia i pożarcie światła (za pierwowzór posłużył Majom, jak się zdaje, dość duży nietoperz owocożerny z rodzaju Artibeus, co nie jest dziwne, bo przecież na ogół nie wiedziano, które gatunki wypijają krew). Boga też łączono z liczbą 10, związaną z bogiem śmierci i ofiarą z człowieka. Zotzil, czyli Lud Nietoperzy, żyje do dziś w stanie Chiapas (Meksyk), a inny lud o nazwie wywodzącej się od nietoperzy zamieszkuje południową Gwatemalę. U Indian Cakohigueli bogiem był Zotzilaha Chamalcan, zaś jego symbolem - nietoperz (zotz); był to bóg ognia. Ponieważ Zotzilaha znaczy "dom nietoperza", nazwa ta sugeruje górską jaskinię; mógł to więc być też bóg królestwa ciemności. Zotziha również znaczy "dom nietoperza" i jest zarazem nazwą obszaru, który napotyka się w drodze do wnętrza Ziemi, czyli do Królestwa Ciemności i Śmierci. Przebywa tam Cama-Zotz - Nietoperz Śmierci, który zabija śmiałków wdzierających się doń. U Zapoteków, plemienia Indian meksykańskich, nietoperz był bogiem śmierci, więc dużo urn z prochami zmarłych oraz rzeźb nagrobkowych przedstawiało nietoperze. W kulturach ludów, które krew uznawały za napój bogów i dla jej uzyskania czyniły ofiary z ludzi, nietoperz- wampir naturalnie uchodził za boga. Od nazwy nietoperza wzięła się u Majów nazwa czwartego miesiąca w ich kalendarzu słonecznym (Zotz), był u nich ten ssak również symbolem ofiary oraz wszelkiego końca. U Azteków był on zwierzęciem Pana Podziemi Mictlantecutli, niemniej jednak zabijali oni wielką ilość nietoperzy, prawdopodobnie z owadożernego gatunku Tadarida brasiliensis, dla wyrobu z ich skórek odzienia.
Aluzje do dualistycznej natury nietoperza znaleźć można w podaniach Indian Ameryki Północnej. Według jednego z nich, ssaki wyzwały ptaki na wielki mecz piłkarski. Ptaki obawiały się wyniku. Do siedzącego na drzewie orła, króla ptaków, wspięły się dwie myszy prosząc, by pozwolono im zagrać po stronie ptaków. Orzeł widząc, że mają one cztery nogi, zapytał, dlaczego nie walczą po stronie przeciwnej; na to dostał odpowiedź, że z powodu nikłych wymiarów ciała zostały przez ssaki wyśmiane i przegnane. Orłu zrobiło się myszy żal, więc je przyjął, lecz nie wiedział co począć wobec braku u nich skrzydeł. W końcu uradzono zrobić jednej skrzydła z trzciny i skóry bębna, na którym grą otwierano igrzyska. Tak powstał tlameha (tzn. nietoperz); wykazał on w czasie prób niebywałą zręczność w grze, nigdy nie pozwalając piłce spaść na ziemię dzięki niezrównanej zwinności swego lotu, dlatego ptaki uznały go za swego najlepszego gracza. Dla drugiej myszy zabrakło jednak skóry na skrzydła, więc za radą jednego z ptaków rozpięto pozostałą resztkę skóry między przednimi a tylnymi odnóżami tej myszy i tak powstała "latająca wiewiórka", czyli assapan, mogąca wykonywać spadochronowe skoki do 50 m z drzewa na drzewo. Dzięki tym dwóm stworzeniom ptaki od początku przejęły inicjatywę w zawodach, a nietoperz, przeleciawszy z piłką między słupkami bramki, zdobył zwycięstwo dla ptaków.
Jeszcze dziś pewne szczepy indiańskie, grając w grę podobną do hokeja, wzywają w inauguracyjnym tańcu pomocy nietoperza i assapana i przytwierdzają mały kawałek skrzydła nietoperza do kija, którym uderzają piłkę. W innej wersji przytoczonego powyżej podania, nietoperza odtrącają początkowo obydwie strony, wreszcie, ze względu na jego zęby, przyjmują go ssaki, i dla nich też uzyskuje on wygraną. Podania Indian Pomo z Kalifornii mówią, że nietoperz pomógł ludzkości zdobyć ogień, wypatrzywszy na niebie słońce, które przyniósł szybkonogi królik. Ci sami Indianie wierzą, że najlepsze ostrza do strzał uzyskuje się, dawszy nietoperzowi do zjedzenia duży obsydian, który ten, pożuwszy, połyka, po czym wymiotuje wspaniałymi ostrzami. Podanie to może mieć związek z występowaniem w Kalifornii pewnego nietoperza ze spiczastą naroślą na nosie, podobna do ostrza strzały.
U ludów Ameryki Południowej znanych jest niewiele przesądów dotyczących nietoperzy. Indianie z Gujany wierzą, że proszek z utartych czworokątnych strąków pewnej liany, wtarty w podeszwy nóg, powoduje śmierć każdego wampira, który by zaatakował tę część ciała. Kreole zowią nawet to pnącze "zgubą nietoperza". Wśród gujańskich Arawaków znana jest następująca legenda. Ich toporki kamienne pochodziły z dalekiej krainy, do której podróż trwała czasami nawet całe lata. Pewnego wieczoru podróżnicy znaleźli się w krainie nietoperzy i zaczęli rozwieszać na noc hamaki, lecz członek starszyzny ostrzegł ich, by zbudowali zamknięty obóz dla obrony przed nietoperzami, które osiągają tu wielkość żurawia. Jednak pewien leniwy młody mężczyzna odmówił udziału w budowie obozu i postanowił spać na zewnątrz. Późną nocą usłyszano, jak dobija się do bramy obozu, lecz powiedziano mu, że poniesie konsekwencje swego postępku. Rankiem, po otwarciu bramy ujrzano, że została z niego tylko kupka kości: nietoperze wyssały go zupełnie!
Wśród tychże Indian krąży legenda o olbrzymim nietoperzu żyjącym na Górze Nietoperzy w Gujanie, który nocą porywał 2-3 ludzi z pobliskiej wioski. Dlatego też po zachodzie słońca mieszkańcy tej wioski bali się opuszczać domy. Myśliwi na próżno usiłowali wypatrzyć w dzień kryjówkę potwora. Wreszcie pewna staruszka wyraziła gotowość poświęcenia swego życia dla innych i wyszła nocą, ukrywszy pod szatą tlącą się żagiew. Wkrótce zjawił się nietoperz, porwał ja i poniósł do swej kryjówki. Wtedy dzielna kobieta wyjęła z ukrycia żagiew, a ta wskazała myśliwym kierunek lotu porywacza. Następnego dnia rankiem pożar w kryjówce zdradził jej położenie i potwora zabito.
Arawakowie za złą wróżbę uznają znalezienie na ścieżce odchodów nietoperza. Natomiast Indianie z wysp pobliskiego Morza Karaibskiego uważają te ssaki za duchy opiekuńcze i wierzą, że tego, kto je zabija, spotka choroba.
W innej historii o wampirach pochodzącej od Indian Gujany występuje sowa boku-boku, która pojęła za żonę siostrę nietoperzy i często z nimi urządzała napady rabunkowe na domy, strasząc ludzi swym krzykiem. Razu pewnego, gdy sowa była zajęta czymś innym, bracia z towarzyszami sami wybrali się na wyprawę. Nie potrafili oni jednak krzyczeć tak głośno, jak sowa, nie przestraszyli więc ludzi, których wódz ogłuszył nawet jednego z nietoperzy tępo zakończoną strzałą. Pozostałym nietoperzom udało się go ocucić i razem odleciały. Następnej nocy powiodło im się jeszcze gorzej - jeden z braci został zabity. Odtąd pozostały przy życiu mści się za swego brata, wysysając krew ludziom i ptactwu domowemu.
U ludów pierwotnych nietoperz często bywa totemem, co zabrania go zjadać. Ta-ta-thi zamieszkujący Nową Południową Walię (Australia) mieli, oprócz totemów klanowych, totemy dla każdej płci: nietoperza dla mężczyzny, małą sowę - dla kobiety. Często zwracali się do siebie: sowo! nietoperzu! Jeżeli zdarzyło się, że kobieta zabiła nietoperza lub mężczyzna - małą sowę, natychmiast wybuchała bójka. Pewien podróżnik, badający bieg rzeki Murray w Australii, został przez tubylców ostrzeżony, by nie zabijał nietoperza, bo zwierzę to jest "bratem czarnego człowieka"; gdyby tubylec zabił nietoperza, niechybnie jedna z kobiet plemienia musiałaby umrzeć. Nietoperze jako totemy spotyka się nie tylko wśród ludów prymitywnych, oczywiście jeśli przyjmiemy, że - jak się przypuszcza - w heraldyce zwierzęta pochodzą w pewnym stopniu z poprzedzającego ją systemu totemów. Nietoperze, mimo kojarzenia ich ze złem i czarami, występują czasem w herbach starej angielskiej arystokracji; na przykład istnieje herb z czarnym nietoperzem na srebrnym polu. Pewien ród we Francji miał w herbie złotego nietoperza na niebieskim polu, w Szwajcarii zaś - na złotym polu czarnego nietoperza i zielony owoc granatu pod nim. W herbach polskich nietoperz nie występuje. Jak twierdzi pewien siedemnastowieczny autor, nietoperz w herbie symbolizuje człowieka umiejącego działać szybko i tajemnie, uciekającego się do nocnych forteli.
Jako amulety i magiczne ingrediencje nietoperze odgrywały dawniej dużą rolę. Posługiwano się nimi zarówno w dobrych, jak i złych celach. Ważne były jako materia medica u lekarzy greckich, rzymskich i średniowiecznych. Jak zjadano serce lwa dla zdobycia siły i męstwa, tak też podobną drogą chciano uzyskać pewne przymioty nietoperza. Chodziło tu o czujność (bo nie śpi nocą) i zdolność widzenia w ciemności. Ciekawe, że jedni posługiwali się nim w celu depilacji (bo ma nagie skrzydła), inni zaś, by zdobyć zarost (bo ma owłosiony tułów). Trudno o bardziej dobitny wyraz dualistycznego stosunku do tych stworzeń.
Aldrovandi, szesnastowieczny włoski lekarz i przyrodnik, twierdził, że głowa tego zwierzątka zawieszona w gołębniku nie pozwala ptakom opuścić go - nietoperz chroni więc i broni. Jeśli na "kamieniu nosorożca" (znajdującym się na końcu rogu) wyrzeźbi się nietoperza, pod nim jesiotra, z kolei po kamieniem położy się korzeń pewnego ziela, to całość odpędza złe demony. Gdyby natomiast to wszystko umieścić komuś na głowie, bez jego wiedzy, ten ktoś nie będzie mógł zasnąć. Ta siła mieści się zresztą w samej tylko głowie nietoperza, bo jeśli odciąć ją żywemu zwierzęciu, zawinąć w czarną skórkę i umieścić ją komuś na lewym ramieniu, osoba ta nie zaśnie. Istniało przekonanie, że jeśli ktoś obejdzie z żywym nietoperzem dom trzy razy dookoła, a potem przybije zwierzę gwoździem nad oknem głową w dół, odpędzi w ten sposób złe demony. Według Pliniusza, praktykę taką szczególnie często stosowano w owczarniach, gdzie nietoperze wieszano nad wrotami. Ten bardzo stary zwyczaj panuje jeszcze dziś w pewnych regionach Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii.
Zdolność widzenia w ciemności była cechą bardzo przez ludzi pożądana. Albert Wielki, nauczyciel św. Tomasza z Akwinu i słynny autorytet w XIII wieku, tak radzi w dziele Cuda Świata: "Posmarować twarz krwią nietoperza, a będzie się widziało przedmioty pod wodą i w zupełnych ciemnościach będzie można czytać".
Cyganie tyrolscy wierzą, że noszenie przy sobie lewego oka nietoperza czyni człowieka niewidzialnym. W Hesji natomiast sądzono, że serce nietoperza przywiązane czerwona nicią do ramienia przynosi zawsze szczęście w grze w karty.
Środek przeciwko demonowi, który meczy konie jeżdżąc na nich nocą, składa się z mieszaniny końskich włosów, odrobiny soli, krwi nietoperza i mąki upieczonej na mały placek. Trzeba tym wszystkim posmarować kopyta końskie, puste zaś naczynie po placku umieścić wewnątrz pnia wysokiego drzewa, wymawiając przy tym zaklęcie, które kończy się słowami: "Zostań tu tak długo, aż ono się napełni!".
Pliniusz podaje, że jeśli zachoruje na pewną chorobę wół, to ozdrowi go przymocowanie do niego nietoperza.
Czarownice w Makbecie przygotowują w jaskini potężną miksturę zawierającą oko traszki, palec żaby, włosy nietoperza i język psa.
W średniowieczu czarownicy rysowali znaki tajemne krwią nietoperza. Według Pliniusza, skrzep jego krwi umieszczony ukradkiem pod poduszką śpiącej kobiety wzbudza w niej pożądanie. Papirus grecko-egipski podaje niezawodną receptę na zdobycie przez kobietę pożądanego mężczyzny: w skład ingrediencji wchodzą oczy wydłubane żywemu nietoperzowi itd. Itd. W pewnym greckim papirusie słów "Na krew czarnego nietoperza!" używa się jako zaklęcia.
Najstarsza wzmianka o użytku z nietoperzy w lecznictwie znajduje się w papirusie Ebersa z około 1550 r. p.n.e. , nazwanego tak od jego odkrywcy, a znalezionego w Tebach w XIX w. Chodzi w niej o leczenie jaglicy - częstej na Wschodzie chorobie oczu. A oto recepta: aby zapobiec wyrastaniu rzęs po ich wyrwaniu choremu na jaglicę, należy sporządzić maść z równych części żywicy kadzidlanej, krwi jaszczurki i nietoperza albo też z równych części krwi nietoperza, zmielonych skorup glinianego garnka i miodu. Wiarę w skuteczność tego leku można tłumaczyć przekonaniem o magicznej zdolności nietoperza do widzenia w ciemności bądź o jego depilacyjnych właściwościach (bo nie ma on owłosienia na skrzydłach). W tymże papirusie pewną chorobę gardła zaleca się leczyć następująco: natychmiast przyłożyć świeżo rozciętego nietoperza do gardła i trzymać go tam, przywiązawszy, aż do wyleczenia. Natomiast Magiczny Rękopis Londynu i Lejdy (II w. n.e.) twierdzi, że krew nietoperza w oku człowieka powoduje ślepotę: podobnie w północnych Chinach twierdzi się, że zabicie nietoperza pomszczone zostaje ślepotą. Pewien koptyjski medyczny rękopis z IX - X wieku podaje 237 recept, z których jedna wiąże się z tym ssakiem: mocz jego zmieszany z żółcią ryby Cyprinus niloticus i sokiem dzikiej ruty ma być lekiem na słaby wzrok. Według Pliniusza zaś, krew nietoperza zmieszana z sokiem ostu leczy ukąszenia węży, zaś jego żółć wraz z ostem stanowi antidotum na ukąszenia ryjówek.
Arabski lekarz Ibn Bajtar poświęca obszerny rozdział jednego ze swych dzieł licznym medycznym zaletom nietoperzy. Nietoperzem ugotowanym w oleju sezamowym dobrze jest nacierać się przeciw ischiasowi. Wywar z niego dobry jest na paraliż i gościec. Ugotowany w oleju jaśminowym i wymacerowany w metalowym naczyniu jest świetny na astmę, zaś jego żółć ułatwia poród. Według tegoż lekarza mózg nietoperza zmielony i ugotowany leczy bielmo, zaś zmieszany z sokiem cebuli - usuwa kataraktę. Ibn Bajtar zaleca zagrzebać głowę nietoperza w pobliżu gołębnika, co ma zapobiec ucieczce z niego gołębi. Całkiem odwrotny efekt osiąga się po włożeniu głowy tego zwierzątka do mysiej dziury, bo wszystkie myszy zaraz z niej uciekną. Tu, jak w homeopatii, podobne leczy się podobnym (chodzi o nader powierzchowne podobieństwo obu tych ssaków). Także w Indiach wierzą, że kość ze skrzydła pewnego wielkiego owocożernego gatunku, przywiązana do kostki nogi włosami z ogona czarnej krowy, zapewnia bezbolesny poród.
Pewna stara syryjska księga medyczna poleca smarować powieki zmielonymi głowami młodych nietoperzy lub jaskółek dla poprawienia słabego wzroku. Podobny skutek ma guano nietoperzy zmieszane z odchodami jaszczurek oraz innymi domieszkami. Ta sama księga mówi o nietoperzu: ""Połóż jego głowę na własną, a nikt cię nie pokona do końca dni twoich. Zawieś na sobie jego oczy, a nie będziesz musiał obawiać się skorpiona". Te zalety tłumaczą, dlaczego młody Hieronim, późniejszy święty i Ojciec Kościoła, idąc pierwszy raz do bitwy, umieścił na końcu swej włóczni nietoperza (nawiasem mówiąc, dawna średniowieczna włócznia zakończona trójzębem, którego środkowe ostrze jest dłuższe od bocznych, zwała się po francusku chauve-souris, czyli nietoperz).
Mayenne, lekarz dwóch francuskich i trzech angielskich królów, żyjący w XVII wieku, podaje skład "nietoperzowego balsamu" przeciw hipochondrii: w nim m.in. są żmija, nietoperz, odżywiające się jeszcze mlekiem matki szczenię, dżdżownica, słonina, szpik kości jelenia i kość udowa wołu. Jak ktoś zauważył, hipochondrykowi poprawiało się zdrowie od razu po przeczytaniu składu leku! Jeszcze w 1752 roku doktor R. James twierdził, że właściwie przyrządzone mięso nietoperza jest dobre na gościec i rakowate guzy, krew jego zaś zapobiega łysieniu. Sławny Gesner podaje (1555) przepis na maść przeciwreumatyczną: "Weź dwanaście nietoperzy, ziele dziurawca, zjełczałego masła, kokornak (pnącze), krople bobrowe i gotuj ze sobą, aż otrzymasz maść". Nawet w czasach obecnych spotkać się można w Stanach Zjednoczonych z wiarą w skuteczność leczenia reumatyzmu tłuszczem tych ssaków. Również w Indiach powszechna jest wiara, że tłuszcz dużych, owocożernych gatunków nietoperzy skuteczny jest nie tylko na reumatyzm, ale i zapobiega łysieniu. Awicenna tak radzi leczyć guzowate narośle: wziąć zasuszoną głowę nietoperza, zalać ją na trzy palce mieszaniną octu i cukrowego syropu, a potem wypić, albo tez wypić szklankę octu, w którym moczono głowy siedmiu tłustych nietoperzy. Na gościec Galen radzi postępować następująco: trzy nietoperze ugotować w deszczówce, do nich dodać uncję (28 g) siemienia lnianego, trzy surowe jaja, filiżankę tłuszczu, łajno wołu, uncję wosku; wszystko to dobrze wymieszać i przykładać na bolące miejsce. Inna recepta mówi o dwunastu nietoperzach ugotowanych w deszczówce. Mózg nietoperza lub jego krew, zmieszana z szakłakiem (krzew) i miodem, poprawiają słaby wzrok. Posmarowanie się jego krwią odgania wszelki ból na okres jednego roku. Z drugiej strony, suche guano nietoperza utarte na proch z jego sercem i językiem może spowodować wściekliznę. Arabowie żyjący na pustyniach egipskich często używali tego guana jako lekarstwa wewnętrznego; zmieszane z octem służyło im do okładów przeciw guzom.
Powszechna była dawniej wiara, że mocz nietoperza ma własności septyczne. Według starożytnych autorytetów, popiół ze spalonego nietoperza lub sowy wypity z winem pobudza wydzielanie mleka: w razie zatrzymania laktacji posmarowanie sutków tym napojem przywraca ją. Skrzydła nietoperza spopielone i zmieszane z tłuszczem dają maść przeciw gorączce. Dzieciom, gdy jedzą ziemię, należy podać do zjedzenia obdartego ze skóry i upieczonego "gacka".
O skuteczności nietoperzy jako depilatorów często wspominali również autorzy starożytni: do depilacji używano bądź krwi, bądź mózgu nietoperza zmieszanego jeszcze czasem z żółcią lub kozim mlekiem. Jak pisze wspomniany arabski lekarz Ibn Bajtar, posmarowanie krwią nietoperza ud dziecka zapobiega wyrastaniu na nich włosów. Za czasów Szekspira smarowano krwią w tymże celu powieki. Jeszcze teraz w Indiach niektóre kobiety pocierają sobie sztucznie powiększone płatki uszne krwią pewnego małego gatunku nietoperza o dużych uszach, aby wzmacniać - jak wierzą - własne uszy. Tamże bardzo są cenione skrzydła nietoperza, których używa się do mycia włosów; w tym celu miażdży się je, miesza z tłuszczem kokosowym i innymi domieszkami i trzyma w zamkniętym naczyniu przez trzy miesiące. Mikstura ta ma zapobiegać wypadaniu i siwieniu włosów.
E. Majewski w swej pracy przytacza wiele zabobonów, legend i przepisów związanych z tym zwierzęciem. Większość z nich należy zapewne do przeszłości. A oto niektóre:
Która dziewczyna chłopca chce przyciągnąć, niech wsadzi żywego nietoperza w garnek i włoży do pieca po chlebie. Jak dobrze on uschnie, znajdzie tam grabki, widełki, świderek i młoteczek. Najpierw grabkami przyciąga się chłopca, widełkami czesze, świderkiem zakręci trzy razy koło serca i młotkiem zastuka, a wszystko tak, żeby się nie spodział. Jeżeliby to nie pomogło, to utłucze się te kosteczki na proch i da mu się wypić z wódką. Jeżeli i wtedy się nie rozmiłuje, to już na pewno w żadnej innej, bo pomału uschnie, jak ten nietoperz w piecu, i po nim będzie.
Inny przepis mówi, że kto złapie "latoperza", niech go zaniesie nocą do lasu i zagrzebie w mrowisku. Po kilku dniach wydobędzie z tamtąd kościane grabki i widełki; grabkami przyciąga się, widełkami odpycha pannę czy kawalera.
Aby się ustrzec przed przyjściem czarownicy, gospodarz przybija do drzwi domu nietoperza.
Lepił raz Chrystus ptaki z gliny. Stary Żyd zgorszył się tym, gdyż był to sabat, i chciał zniszczyć ulepione ptaki, a wtedy Chrystus klasnął w ręce, ptaki zaś uleciały jako nietoperze.
Nietoperz powstaje z ciała ludzkiego pochowanego w podziemiach kościoła; dusza złego zmarłego człowieka pokutuje w nim 300 lat. Potem wciela się znowu w któregoś z potomków nieboszczyka, ale tym razem jest to już człowiek prawego charakteru. Stąd praprawnuki są zawsze daleko lepsze od swych prapradziadów.
Szatan, chcąc zrobić wiernym na złość, zaniósł kilka myszy do grobu Chrystusa i kazał im poprzegryzać i zniszczyć świece na ołtarzu. Poszło im to łatwo ze zwykłymi świecami, ale gdy się zabrały do poświeconego paschału, ten runął, a na łoskot nadbiegli czuwający dniem i nocą u grobu Chrystusa księża. Byliby niezawodnie zabili myszy, ale szatan dał tym zwierzętom skrzydła do ucieczki. Za karę Pan Bóg zostawił owym myszom skrzydła szatańskie i przezwał gackami; za to też ludzie ich nie lubią.
Nietoperz powstaje z myszy, która zjadła świeczkę w kościele albo odrobinę ze święconego wielkanocnego.
Mysz, która przez siedem lat uniknie pazurów kota, zamienia się w nietoperza.
Wieśniaczki, wychodząc wieczorem, otulają głowę w chustki lub fartuchy, by nietoperz nie wpadł im we włosy; wtedy bowiem żadna ludzka siła nie wyciągnęłaby go stamtąd. Wkręciwszy się we włosy, może sprowadzić parchy albo kołtun, moż tez "popsuć rozum w głowie".
Pasterzom śpiącym w polu bez czapki wysysa mózg: taki człowiek musi w ciągu trzech dni umrzeć.
Nietoperz, zobaczywszy u człowieka odkrytą głowę wpada w nią, wkręca się we włosy i rozlewa w smołę.
Latając wieczorem, szukają człowieka, który zapisał swą dusze diabłu. Znalazłszy, wkręcaj się mu we włosy i urywają potępionemu łeb, aby dusze jego zanieść do piekła.
Jeżeli zostanie zabity gacek, krowy dają mleko zmieszane z krwią. (Ciekawe, że to samo grozi za zniszczenie gniazda jaskółki cieszącej się, w przeciwieństwie do nietoperza, wielką sympatią.)
Kto przybije żywego nietoperza do drzwi domu, ten uchroni ten dom od ognia lub tez w domu tym nikt nie umrze.
Żywy nietoperz przybity do wrót stodoły lub obory dobrze wpływa na zbiory bądź na dobytek.
Rozerwać żywego nietoperza i jego świeżym, krwawiącym ciałem posmarować osty w polu, to na drugi rok wyginą. Dla usunięcia ostów smaruje się tłuszczem nietoperza także pług przed orką.
Żydzi handlujący w małych miasteczkach zawieszali nad wejściem do sklepiku nietoperza na szczęście w interesach. (Jest to ciekawy obyczaj, bo Biblia nietoperza traktuje jako zwierzę nieczyste). Szkielet nietoperza przyciąga bowiem ludzi do miejsca, w którym się znajduje, a zwłaszcza do sklepu.
Aby myśliwy nie chybił zwierzyny, niech weźmie serce i wątrobę nietoperza i włoży do roztopionego ołowiu, z którego ma lać kule. Inny sposób - ususzyć nietoperza, utrzeć na proszek i zmieszać z prochem strzelniczym; ale trzeba to zrobić w Wielki Wtorek. Kłusownicy zaś wierzą, że w ciele nietoperza jest kamyczek, który, roztarty na proch i zmieszany z prochem strzelniczym, przywabia wszelkie zwierzę i pozwala je zastrzelić.
Nietoperz wzbudza wstręt, ludzie spluwają na znalezionego, jak na złego ducha, i brzydzą się wziąć do rąk.
Kto chce diabła zobaczyć, niech schwyta gacka, ugotuje w nowym garnku z nową pokrywką; potem niech wyleje wodę z garnka w koło zakreślone kredą. Następnie trzeba zanieść o północy gacka na rozstajne drogi i przywoływać diabła tak długo, póki się nie zjawi.
Czarownice na Łysą Górę lecą często w postaci nietoperzy.
Żywego nietoperza zalepionego w garnku stawia się na ogień, by takie same męki przechodziło serce niewiernego.
Jeżeli nietoperz wieczorem wleci do mieszkania i trzy razy je okrąży, jest to niechybnym znakiem, że dziewczę tam mieszkające jeszcze w ciągu roku wyjdzie za mąż.
W ogóle, nietoperz w rozmaitego rodzaju czarach miłosnych ma wielkie zastosowanie i wszystkich tego rodzaju recept nie ma miejsca tu przytoczyć. Łączenie tego ssaka z miłością i śmiercią, z dobrem i złem, a nawet z bogiem i diabłem, jest odbiciem ambiwalentnego stosunku do tego "dualistycznego" stworzenia.
Polskie przepowiednie meteorologiczne nie mówią jednoznacznie, jaką pogodę wróży pojawienie się nietoperza. Niektóre z nich przewidują, że gdy letnim wieczorem gacki bardzo się kręcą, to zapowiadają pogodę nazajutrz. Inna natomiast mówi, że gdy nietoperz, chrząszcze, komary wieczorem mocno uganiają, będzie deszcz.
Ogólnie, ustosunkowanie się ludu polskiego do "gacka" jest bardziej przychylne niż do sowy.
Przysłowia polskie mówią: "Nietoperz w słońce nie patrzy", "Aleć to w słońce patrzeć nietoperzowi!", "Gdzie nietoperz padnie, tam panna za mąż pójdzie" , "Nietoperz w pustą głowę nigdy się nie wkręci", "Gdyby gacek śpiewać umiał, toby i słowika zdumiał", "Z pustej kleci (spichlerza) nietoperz leci". Znane jest też powiedzenie: "Miłosnego nietoperza ledwo chwilka snem uśmierza", w którym nietoperz oznacza człowieka szukającego nocnych przygód, nocnego ptaszka.
W Polsce jest 10 miejscowości o nazwie Gacki, Gack - 2, Gacko - 2, Gackie - 1, Gacek - 1, Gackowo - 1, Nietoperek - 1.
Kluby speleologów, czyli badaczy jaskiń, często tego ssaka wybierają na swe godło.
Przed ostatnia wojną [1939-1945 przyp. JR] popularnym przebojem teraz jeszcze przez wielu pamiętanym, było tango "Nietoperze", ze słowami Szer-Szenia, czyli ... Jana Brzechwy.
Oto tekst:

"Gdy już noc odetchnie szerzej, ponad dachy, ponad wieże lecą czarne
nietoperze w nieprzejrzaną mgłę i na złość wszelkiemu lichu, gdzieś po
ciemku, gdzieś na strychu wywołują wciąż po cichu swoje czary złe.
Unikając ludzkich sideł, na bezszumnych błonach skrzydeł lecą w mrok
na kształt straszydeł, w księżycowy mrok i znikają w nocnej ciszy,
ni to ptaki, ni to myszy, gdzie już nikt ich nie dosłyszy, gdzie nie dojrzy wzrok.


Refren:

Jak nietoperze mamy nocne sekrety,
Jak nietoperze słuchamy wielkomiejskich ech,
w nocnej dziwnej atmosferze
gdzie rozkoszy księżyc strzeże,
krążą ludzie nietoperze,
pijąc słodki grzech."


W niedościgłych opisach nocy u Brunona Schulza spotykamy fragmenty następujące: "Siadają na papierach pasikoniki i moskity zrobione nieomal z przeźroczystej tkanki spekulacyj nocnych, farfarele szklane, cienkie monogramy, arabeski wymyślone przez noc, coraz większe i fantastyczniejsze, tak wielkie jak nietoperze, jak wampiry, zrobione z samej kaligrafii i z powietrza." Fragment opisu zapadającego zmierzchu: "W dole nasiąka podwórze szybka ciemnością, fala za falą, ale w górze powietrze nie chce się wyrzec światła i świeci tym jaśniej, im bardziej zwęgla się wszystko w dole i czernieje żałobnie - świeci jasne, drgające i migotliwe, ćmiące się od niewyraźnych nietoperzych lotów."

Tak pisał Konstanty Ildefons Gałczyński:

Noc Tańczy (fragment)

" ... a nasz klomb powierzchnią zwierciadła,
gdzie spoczęły wszystkie konstelacje.
i krzyknęła noc, i upadła
do twych stóp, jak zraniony gacek."

Noc Umiera (fragment)

"Ale tylko nastraszył nas gacek
i zapiszczał, i śmignął, i zginął,
a w pokojach z przewróconych flaszek
krwią bydlęcą pachniało wini."

Coda (fragment)

"Pod okapem zasnął gacek,
z klombu przyszły konstelacje,
poginęły, odfrunęły
do swych starodawnych stron."

Kazimierz Przerwa - Tetmajer:

Melodia mgieł nocnych (Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym)

"Nietoperza ścigajmy, co po cichu tak leci,
jak my same, i w nikłe oplątajmy go sieci ..."

A oto fragment opisu wieczoru u Adama Mickiewicza:

"Szepnęły wiotkim skrzydłem nietoperze, lecą pod dom,
gdzie szyby okien, twarze ludzi świecą;
bliżej zaś - nietoperzów siostrzyczki, ćmy, rojem
wiją się, przywabione białym kobiet strojem ..."

Ta ostatnia obserwacja jest bardzo trafna, bo - pomijając już ciągły pisk w locie wydawany przez nietoperze wielu gatunków - lot ich nie jest bynajmniej tak cichy, jak np. sów; ponadto doskonale słychać, jak chrupią one, zjadając twarde chrząszcze w locie. Istotnie, leciały one w pobliżu domu, by chwytać, m.in. na szybach ćmy - zwabione światłem lamp.

I jeszcze jeden cytat z Mickiewicza:
"... przed zjawieniem się dżumy ma się pokazać widmo na skrzydłach nietoperza."

Nieoczekiwane porównanie z nietoperzem znajdujemy we frywolnej książce twórcy z okresu renesansu, P. Aretina - Jak Nanna córeczkę swą Pippę na kurtyzanę krztałciła. Pippa żywi lęk przed pierwszym kontaktem z mężczyzną; matka uspokaja ją: " ... dziewczyna, gdy już jest po wszystkiem, żałuje, iż wcześniej nie pozwoliła sobie swego nietoperza pod włos pogłaskać." (Warto by te metaforę wprowadzić do naszego języka, tak cierpiącego na brak eufemizmów w erotyce, na co żartobliwie narzekał już Boy).
Marię Pawlikowską-Jasnorzewską stworzenia te wręcz fascynowały; oto przykłady:

Cud nietoperza
"Ja byłem ssakiem,
a chciałem latać;
pisnąłem, czując bezsiłę -
i stojąc blisko
tajemnic świata,
pragnieniem się modliłem.
I niespodzianie,
tkanką błon
porosły moje żądze,
niosąc mnie
w mroczny niebios skłon,
w chmury
fioletem wrzące

Ach, skrzydłem stała się tęsknota,
spoistem, miękkiem, czarnem ...
...
Gdy beznadziejność
was ogarnie -
myślcie o moich lotach!"

Nietoperz:

"Gdy już zmierzch wonne olejki
w tęczowe niebo wetrze,
nietoperz wylatuje ze strychu
i zaczyna mierzyć po cichu
wielkie koła tęsknoty
rozlane na wietrze ...

Traci ślad i zaczyna na nowo.
Cicho trzepie skrzydłem błoniastem
i mierzy, i mierzy do świtu
koła wieczornych tęsknot
wiszących nad miastem".

Inny wiersz pod tym samym tytułem: Nietoperz:

"W rozstępach lipy i na szczeblach sosny
zasiadły gwiazdki jak złote kanarki -
więc i nietoperz, geometra nocny,
kreśli już koło nad pobladłym parkiem.

Wraca, by sprawdzić, jak wielkie jest koło -
Pluszcząc łagodnie skrzydła z aksamitu.
Traci kierunek. Zaczyna na nowo.
Jeszcze. I jeszcze. I tak aż do świtu.".

Obserwacje poetki są trafne: nietoperze istotnie zwykły latać tam i z powrotem ustalonymi trasami. Urywek wiersza Strych na Kossakówce:

"Chodź, wybierzemy się na strych oboje,
w starą dżunglę nad naszym pokojem,
gdzie nietoperz zwisa
soplem z pluszu ..."

W wierszu Historia o czarownicach znajdujemy:

" ... ku niebu lecę jak błyskawica
w drzew nocnych szumie, w nietoperzy pisku,
ja, czarownica szalona!"

Inne cytaty z literatury polskiej można znaleźć w wydanym przez Polską Akademię Nauk Słowniku Języka Polskiego, Warszawa, PWN 1963. Wymienieni są tam: E.Szelburg-Zarembina, W. Gomulicki, M. Konopnicka, A. Dygasiński, E. Chojecki, J. Słowacki, S. Żeromski i E. Orzeszkowa. ..."

Opracowanie pochodzi z książki NIETOPERZE autorstwa Adama Krzanowskiego Wydanie I. Państwowe Wydawnictwo "Wiedza Powszechna" Warszawa 1980, ISBN 83-214-0215-1 [Wybór: JR 12/2004]


Kilka słów o autorze:

"...Doc. dr Adam Krzanowski ukończył studia biologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w 1947 r., doktorat uzyskał tamże w 1950 r. Od 1951 r. pracował w Puławach w ekspozyturze Zakładu Ekologii PAN, później w ekspozyturze Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN. Rok 1961 spędził na studiach w Museum of Natural History (University of Kansas, Lawrence, Stany Zjednoczone). W 1963 r. przeniósł się do Krakowa do obecnego Zakładu Zoologii Systematycznej i Doświadczalnej PAN. Habilitował się w 1966 r. w Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu.
Opublikował ponad 80 prac naukowych oraz artykułów popularnonaukowych. Jest członkiem wielu międzynarodowych towarzystw naukowych...."


Źródło: tamże


powrót


Zagrożenia nietoperzy


Nietoperze w naturze nie mają wielu wrogów. Jednak nawet u najgroźniejszych z nich - sów - udział nietoperzy w pokarmie jest niewielki. Poważniejszym zagrożeniem mogą być dla nich niekorzystne warunki klimatyczne - zimne i deszczowe lato utrudniające zdobycie odpowiedniej ilości pokarmu oraz długa i ostra zima. Jednak największe, katastrofalne wręcz zagrożenia, są dziełem człowieka. Rozwój naszej cywilizacji i związane z nim głębokie zmiany siedliskowe doprowadziły do tego, że nietoperze są obecnie jedną z najbardziej zagrożonych grup zwierząt.
Gwałtownie maleje liczba odpowiednich schronień nietoperzy. Stare, bogate w kryjówki budynki, ze strychami, piwnicami, okiennicami i licznymi szczelinami są coraz rzadsze, zaś nowoczesne budownictwo nietoperzom nie odpowiada. Starych, dziuplastych drzew jest coraz mniej, a młode monokulturowe lasy nie dają wielu możliwości schronienia. Jaskinie i wszelkie inne podziemia jakże często wykorzystywane są do celów gospodarczych, zamieniane w składowiska, magazyny czy z różnych względów zamurowywane bądź niszczone. Poważnym zagrożeniem jest rozwijająca się penetracja podziemi przez turystów, grotołazów i różnych poszukiwaczy. Zmiany sposobu użytkowania ziemi, zanikanie zadrzewień, alei starych drzew, parków, mokradeł, wielkoobszarowe rolnictwo powodują zmniejszenie bazy pokarmowej, zanikanie żerowisk i ciągów migracyjnych.
Szczególnie groźna dla nietoperzy jest chemizacja środowiska. Pestycydy, środki chemicznej ochrony roślin niszcząc owady powodują jednocześnie zmniejszenie bazy pokarmowej nietoperzy. Ponadto pośrednio lub bezpośrednio wnikając do organizmu powodują zatrucia i choroby przyczyniające się do bezpłodności, a nawet śmierci. Należy wiedzieć, że jeśli chodzi o pestycydy, to nietoperze są na nie bardziej wrażliwe od innych ssaków. Badania wykazały, ze dawka DDT śmiertelna dla nietoperza jest 10 razy mniejsza od dawki śmiertelnej dla szczura, oczywiście w przeliczeniu na jednostkę masy ciała. Oprócz chemicznych środków stosowanych w rolnictwie i leśnictwie zagrożeniem dla nietoperzy są również niektóre środki stosowane do konserwacji drewna. Zabezpieczone w ten sposób drewniane konstrukcje dachów czy wież kościelnych stanowią duże niebezpieczeństwo dla zamieszkujących je nietoperzy, które zatruwają się przez bezpośredni kontakt z trucizną. Zagrożeniem dla nietoperzy mogą być również badania naukowe. Nieumiejętnie prowadzone odłowy, znakowanie czy pomiary płoszą nietoperze, a zatem pośrednio mogą się przyczynić nawet do śmierci zwierząt. Nikt nie jest w stanie określić, ile nietoperzy zostało zabitych ""dla celów naukowych""- do badań anatomicznych, parazytologicznych fizjologicznych itp.
Opisane wyżej czynniki sprawiły, że u wielu gatunków nietoperzy od lat obserwuje się spadek liczebności. W Europie Zachodniej, gdzie proces ten jest szczególnie widoczny, liczne gatunki znajdują się na krawędzi zagłady. Liczebność podkowców spadła w ciągu ostatnich 40 lat o ponad 90%, nocków dużych, zwłaszcza w pobliżu północnej granicy zasięgu, spadła miejscami o ok. 80%, a wiele znanych niegdyś kolonii już nie istnieje. Do gatunków zagrożonych wyginięciem należą również nocki orzęsione, nocki łydkowłose, mopki.
W Polsce najbardziej zagrożone są podkowiec mały i nocek orzęsiony. Ich liczebność w ostatnich 40 latach zmalała niemal 100-krotnie(!), a wiele stanowisk zostało opuszczonych. Obecnie skrajnie zagrożony nocek orzęsiony w latach 50 [XX wieku przyp JR] był dość często spotykany w jaskiniach południowej Polski. W Jaskini Racławickiej zimowało ok. 30 osobników. Obecnie spotyka się sporadycznie pojedyncze osobniki. Grozi mu całkowite wymarcie w naszym kraju.
W innych rejonach świata na nietoperze czyhają jeszcze inne niebezpieczeństwa. Owocożerne rudawki są często tępione przez właścicieli plantacji drzew owocowych. W Izraelu do tępienia rudawek nilowych (Rousettus aegyptiacus) używano gazów trujących wpuszczanych do zamieszkałych przez nietoperze jaskiń. Poważnym zagrożeniem jest polowanie oraz handel mięsem rudawek. W niektórych rejonach Azji i Afryki oraz na wyspach Pacyfiku polowanie na rudawki oraz spożywanie ich mięsa ma wielowiekową tradycję. Centum konsumpcji i handlu jest wyspa Guam. Tylko w latach 1975 - 1989 sprowadzono tam i zjedzono 220 899 osobników nietoperzy. Prawdziwą katastrofą dla rudawek, jak i innych tropikalnych gatunków nietoperzy, jest zanik naturalnych środowisk, wycinanie olbrzymich połaci lasów deszczowych, zmiana sposobu użytkowania terenów. Okazuje się, że rudawki są jedną z najbardziej zagrożonych grup ssaków. Spośród 161 znanych gatunków aż 7 uznano za wymarłe, z tego 3 w ostatnich pięćdziesięciu latach. Zagrożonych wyginięciem jest 40 gatunków i podgatunków, zaś 22 uznano za rzadkie.
Aby skutecznie chronić nietoperze, niezbędne jest podjęcie całego szeregu działań prawnych, organizacyjnych i technicznych.

Można je ująć w cztery grupy tematyczne:

  1. odpowiednie prawodawstwo - np. ochrona gatunkowa, prawna ochrona kryjówek.
  2. Praktyczna ochrona - zabezpieczenie i ochrona kryjówek (np. zamykanie jaskiń i innych podziemi, zabezpieczanie drzew dziuplastych), tworzenie nowych kryjówek (np. stosowanie skrzynek lęgowych, budowa podziemi, odpowiednia zabudowa strychów)
  3. Badania naukowe - np. służące kontroli stanu populacji, nad wybiórczością kryjówek, wędrówkami, wykorzystaniem schronień konstruowanych przez człowieka
  4. Edukacja - popularyzacja wiedzy o nietoperzach, ich biologii, znaczeniu i zagrożeniach, przełamywanie mitów i uprzedzeń.


.... Aby nietoperze polubić, trzeba je poznać i zrozumieć ....


Artykuł stanowi 8 rozdział książki pt. "Poznajemy nietoperze ABC wiedzy o nietoperzach ich badaniu i ochronie" Praca zbiorowa pod redakcją Marka Kowalskiego i Grzegorza Lesińskiego
Wydawca: Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Nietoperzy OTON, ISBN 83-914626-0-9
Autor artykułu: Zbigniew Urbańczyk Poznań
Osobista zgoda autora na publikację
[wy. JR 11/2004]


powrót


Referat prof. Bronisława Wołoszyna (dot. nietoperzy) wygłoszony na Forum Tras Podziemnych w Zabrzu w 2003 roku.


Proszę Państwa, no cóż. Na temat nietoperzy krąży bardzo dużo legend, zacznijmy może od takiej najbardziej powszechnej, ja może przeczytam. Na pierwszym rysunku kotek mówi: nudzi mi się. Na drugim biegnie przerażony człowiek i mówi: mam nietoperza we włosach. Kotek znów mówi: niektórzy to mają wesoło.
Proszę Państwa, miejmy więc troszeczkę wesoło. Będziemy mówili o bardzo interesującej grupie zwierząt, grupie ssaków która liczy ponad tysiąc gatunków na całym świecie, to jest mniej więcej jedna czwarta wszystkich gatunków ssaków. Nietoperze są przede wszystkim zwierzętami tropikalnymi, są to jedyne ssaki zdolne do aktywnego lotu. I myślę że dlatego cieszą się bardzo wielkim zainteresowaniem. Proszę Państwa wszyscy z Państwa zapewne widzieli nietoperza , ale widzieli śpiącego nietoperza, czasem latającego. Na planszy widzą Państwo jak jest zbudowany nietoperz. Ma przednie kończyny przekształcone w skrzydła, to jest taki podwójny fałd skórny oplatający bardzo wydłużone kości palców i śródręcza. Śródręcze u człowieka składa się z wielu bardzo drobnych kosteczek, u nietoperzy one są bardzo wydłużone i to właśnie tworzy tą powierzchnię lotną. Proszę zwrócić uwagę, ze przednie kończyny są pięciopalczaste, tak samo jak u człowieka.
Proszę Państwa, nietoperze pod względem ekologicznym przedstawiają niebywałą różnorodność, jest to najbardziej zróżnicowana grupa ssaków. Ja Tutaj muszę troszeczkę powiedzieć o biologii nietoperzy, żeby Państwa wprowadzić w temat, a za chwilę dojdziemy do jaskiń, czyli do tego co Państwa najbardziej interesuje. Proszę Państwa, jeśli chodzi o zdobywanie pokarmu jest to najbardziej zróżnicowana grupa ssaków. Proszę zwrócić uwagę, są nietoperze owocożerne, są nietoperze pyłkożerne, są owadożerne które łowią owady w powietrzu i inne które zbierają owady z powierzchni ziemi, wreszcie są nietoperze wampiry, no i są oczywiście nietoperze mięsożerne i rybożerne.
Proszę Państwa, jeśli chodzi o występowanie na świecie nietoperzy , to jest to bardzo, bardzo zróżnicowane. Otóż nietoperze dzielą się na dwie wyraźne grupy, na tak zwane, [nie ma dobrej polskiej nazwy] nietoperze owocożerne, czyli nietoperze Starego Świata, zasiedlają one tropikalne rejony Afryki, Azji i północ Australii, jest to około 250 gatunków , oraz pozostałe gatunki nietoperzy należące do Microchiroptera. Są one bardzo rozprzestrzenione na całym świecie, z wyjątkiem rejonów arktycznych występują właściwie na wszystkich kontynentach. Przeciwieństwem tego są na przykład gatunki które znane są tylko z niewielkich obszarów Tajlandii.
Gdybyśmy chcieli zobaczyć czym się różnią nietoperze duże [Megachiroptera] od małych [Microchiroptera] to można powiedzieć, że nietoperze duże mają duże oczy i małe uszy, natomiast Microchiroptera mają duże uszy i małe oczy. Oczywiście jest to wszystko względne. Skąd się to bierze? Otóż tylko Microchiroptera posługują się echolokacją w orientacji przestrzennej, to znaczy emitują ultradźwięki za pomocą których rozpoznają przestrzeń w całkowitej ciemności oraz oczywiście rozpoznają zdobycz. To jest bardzo ważne, bo dzięki temu mogą penetrować jaskinie i różne podziemia. Proszę Państwa, jeśli chodzi o straszenie to tutaj mam taki portrecik wampira. Od razu chciałem państwu powiedzieć że wampiry nie żyją w naszej strefie klimatycznej, są natomiast hodowane w Ogrodzie Zoologicznym w Poznaniu. Z Ministerstwa Środowiska kiedyś zapytano mnie, co się stanie, jeśli wampiry uciekną z hodowli. Otóż nic się nie stanie. Ponieważ wampiry odżywiają się bardzo niskokalorycznym pokarmem czyli krwią, wobec tego nie są w stanie utrzymać w naszym klimacie termoregulacji i zginą bardzo szybko z zimna. Natomiast z wampirami związana jest inna ciekawa rzecz, proszę zwrócić uwagę, one mają tutaj takie bardzo silnie przekształcone ząbki którymi nacinają skórę. Wampiry nie wypijają krwi, one robią w skórze rowek i zlizują spływającą do tego rowka krew. Jako ciekawostkę powiem, że wampiry atakują ciemne miejsca na skórze. Człowieka atakują bardzo rzadko, ale kolejność ataku jest następująca: najpierw atakują ludzi o ciemnej karnacji, potem dzieci, następnie kobiety a na końcu mężczyzn. Po prostu biali mężczyźni mogą być stosunkowo bezpieczni jeśli chodzi o ataki wampirów. Proszę Państwa, koniec z egzotami, przechodzimy do Polski, bo w końcu to nas interesuje najbardziej. Polska jest krajem położonym stosunkowo daleko na północy. Nietoperze są bardzo wrażliwe na zmiany klimatyczne, w związku z tym liczba gatunków gwałtownie maleje w miarę poruszania się w kierunku północnym czy w stronę bieguna południowego. Praktycznie limit występowania nietoperzy to jest krąg polarny. Proszę Państwa, jeśli na świecie jest ponad tysiąc gatunków, to w Polsce znamy w tej chwili 22 gatunki nietoperzy, dodatkowo 2 - 3 dalsze mogą występować w pobliżu granic Polski. Jeśli popatrzymy na schemat pokazujący jaki procent fauny nietoperzy reprezentuje fauna Polski, to proszę zobaczyć, w świecie to jest ok. 2%, w Europie jest to kilkadziesiąt procent. W całej Polsce zaznacza się bardzo wyraźny trend w występowaniu nietoperzy. Proszę zwrócić uwagę, Polskę można podzielić na trzy obszary. Południowy, gdzie występuje najbogatsza fauna nietoperzy, są to Karpaty i część wyżyn południowej Polski, pas środkowy z dość bogatą fauną, ale jednak uboższą niż południe i ten północno - wschodni pas w którym występuje stosunkowo najuboższa fauna nietoperzy. Wiąże się z to kilkoma rzeczami, przede wszystkim z klimatem, dlatego że gradient klimatyczny w Polsce przebiega mniej więcej w ten sposób, a po drugie wiąże się także z ilością schronień dla nietoperzy. Otóż na terenie Polski południowej jest stosunkowo wiele jaskiń i naturalnych próżni skalnych które stanowią dogodne schronienie dla nietoperzy. Proszę Państwa, ten gradient klimatyczny doskonale widać na tych dwóch mapkach. Na pierwszej widzimy dane podkowca małego, typowego mieszkańca jaskiń , występowanie jego jak widać ulega gwałtownemu zmniejszeniu w miarę posuwania się na północ. Wyżyna Częstochowska jest najdalej na północ wysuniętym obszarem jego występowania w ogóle w Europie. Dotychczas mówiliśmy tak ogólnie o nietoperzach, wobec tego przejdźmy do ekologii nietoperzy, konkretnie do podziemi. Otóż w sposób umowny dzielimy nietoperze na trzy grupy. To nie jest podział naukowy, powiedziałbym że jest to podział praktyczny. Otóż mamy nietoperze jaskiniowe, mamy nietoperze leśne i nietoperze związane z budynkami. Umowność tego podziału polega na tym, że właściwie wszystkie nietoperze są leśne, to znaczy w okresie aktywności letniej przebywają zwykle w lasach lub na skraju lasu. W tym wypadku chodzi o miejsce hibernacji. O hibernacji za chwileczkę powiem kilka słów, natomiast tutaj tylko scharakteryzuję na czym to polega. Jaskiniowe nietoperze to są te, które państwo w swoich podziemiach możecie spotkać, to znaczy to są te nietoperze, które na miejsce swojej hibernacji wybierają jaskinie. To jest, nawiasem mówiąc większość gatunków krajowych. Natomiast nietoperze leśne to są te, które nigdy w jaskiniach w naszym klimacie nie hibernują, o tych nietoperzach właściwie wiemy bardzo niewiele. Ich miejsce hibernacji jest nam zupełnie nie znane, wiemy że w lesie są czasem spotykane przy ścince drzew, ale nie mamy żadnej dobrej metody badawczej, pozwalającej je badać. Jeśli idzie o nietoperze związane z domostwami, to są przeważnie nietoperze krajów ciepłych z rejonu basenu morza Śródziemnego które dzięki temu, że są budynki w których mogły znaleźć schronienie, mogły zasiedlić stosunkowo daleko na północ występujące rejony. Proszę Państwa, dochodzimy teraz do zasadniczej sprawy, czyli do nietoperzy i do jaskiń. Otóż, jeśli patrzymy na nietoperze z punktu widzenia ich biologii, to właściwie mówimy tak, jak byśmy mieli do czynienia z dwoma zupełnie różnymi gatunkami czy grupami zwierząt [zima i lato]. Otóż w okresie aktywności letniej nietoperze praktycznie nie przebywają w jaskiniach , mniej więcej od końca kwietnia do końca listopada, a to dlatego, że z reguły kolonie rozrodcze tworzą w lasach lub budynkach. W jaskiniach, czy podziemiach, poza bardzo nielicznymi przypadkami kolonii rozrodczych nietoperzy nie ma. Nietoperze zaczynają interesować się jaskiniami i podziemiami dopiero jesienią, kiedy zbliża się czas hibernacji. Wiosną nietoperze opuszczają schronienia w których hibernowały, jest to tak zwany okres przejściowy wiosenny, kiedy zmieniają swoje kwatery, wtedy migrują. Są to stosunkowo niewielkie obszary, dlatego że mimo że są to zwierzęta posiadające skrzydła, odległości przelotu w porównaniu, na przykład do ptaków są niewielkie. Następnie, w okolicach maja tworzą kolonie rozrodcze, w tych koloniach oczywiście są tylko samice . Samce w tym czasie prowadzą samotniczy tryb życia. W koloniach tych, zwykle w połowie czerwca rodzą się młode. Bardzo szybko dorastają i mniej więcej pod koniec lipca młode są już samodzielne, kolonia rozprasza się w pierwszej połowie sierpnia. Wtedy nietoperze wchodzą w bardzo ważny dla siebie okres życia, mianowicie: po pierwsze zaczynają szukać kwater zimowych, po drugie zaczyna się ich okres rozrodczy. I tu jest, proszę Państwa bardzo interesująca ciekawostka przyrodnicza. Otóż ciąża u nietoperzy trwa około 2 miesięcy, natomiast okres godowy następuje jesienią . Gdyby nastąpiło zapłodnienie, to młode rodziły by się gdzieś na początku grudnia i wtedy samice nie miałyby żadnych szans, żeby je wychować, no bo naturalnie nie ma pokarmu. W klimacie umiarkowanym nietoperze należą do zwierząt które doświadczają drastycznych zmian dostępności pokarmu w ciągu roku. I co się dzieje? Powstaje bardzo ciekawy mechanizm który powoduje, że plemniki są przechowywane w drogach rodnych samicy do wiosny i dopiero wtedy następuje zapłodnienie. Wtedy oczywiście samice są w stanie wychować młode. Co się dzieje ze zwierzętami które doświadczają takich kłopotów ze zdobyciem pokarmu jak nietoperze owadożerne. Chciałem dodać, że wszystkie nasze krajowe nietoperze są owadożerne. Otóż proszę Państwa, takie zwierzęta mają w zasadzie trzy możliwe rozwiązania: pierwsze, to umrzeć z głodu, [to wbrew pozorom, jest praktykowane w świecie zwierząt], oczywiście nie u ssaków, które są zwierzętami wieloletnimi, druga możliwość to migracja, tą metodę uniknięcia braku pokarmu w szerokim zakresie stosują ptaki, które migrują na dalekie odległości. Metodę tą można nazwać ucieczką w przestrzeń. Trzecią natomiast możliwością jest metoda stosowana przez nietoperze którą można nazwać ucieczką w czas. One po prostu hibernują. Co to jest hibernacja? To jest naturalny stan zwierzęcia polegający na obniżaniu wszystkich procesów życiowych do minimalnego poziomu. Dzięki temu zużycie pokarmu znacznie spada, co pozwala im przeczekać ten niekorzystny dla siebie okres. Proszę zwrócić uwagę, że to jest w zasadzie wejście do tunelu. Jeśli nietoperz zacznie hibernować, to w zasadzie nie ma z tego wyjścia, musi przeżyć do wiosny. Nie ma innej możliwości. Nietoperze są w stanie zgromadzić zapas pokarmu na około 180 dni hibernacji, czyli w naszych warunkach klimatycznych są koło północnej granicy zasięgu, dlatego że zima trwa około 150 do 180 dni. Chodzi oczywiście o okres bez owadów. Tak że jest to rzeczywiście bardzo dramatyczny i trudny okres dla nietoperzy. No i tutaj jest oczywiście pewnego rodzaju impakt pomiędzy np. potrzebami turystyki w zakresie zwiedzania jaskiń a potrzebami nietoperzy. Proszę Państwa, to nie prawda, że każde obudzenie nietoperza jest dla niego niebezpieczne, to nie jest tak, dlatego że hibernacja nie polega na tym, że nietoperz zasypia sobie na początku listopada i śpi do wiosny. Nie, on się spontanicznie budzi co jakiś czas, co tydzień, co 10 dni. Pojedyncze zbudzenie nietoperza niczym mu nie grozi, ale jak on jest stale budzony to godzina aktywności równa się mniej więcej trzem dniom hibernacji jeśli chodzi o zużycie pokarmu, no i naturalnie szanse przeżycia tego nietoperza znacznie maleją. I tu jest oczywiście problem związany z ochroną nietoperzy i z udostępnieniem zarazem podziemi w okresie zimowym. Dlaczego nietoperze wchodzą do jaskiń na hibernację? Mogły by sobie pójść gdzie indziej. Otóż, nie, dlatego że podziemia oferują nietoperzom warunki fizyczne w których mogą przeżyć okres zimy. Jakie to są warunki? Po pierwsze jest brak światła, po drugie w miarę ustalona temperatura, optimum klimatyczne dla hibernacji nietoperzy jest mniej więcej od 2 do 8 st. Celsjusza. I to jest temperatura większości podziemi w Polsce. Trzecią wreszcie, niebagatelną sprawą, może nawet najważniejszą sprawą jest to, że w podziemiach jest olbrzymia wilgotność, zbliżona do 100 %. Jaskinie suche, podziemia suche są praktycznie nie zamieszkałe przez nietoperze. Dlaczego? Nietoperze mają olbrzymią powierzchnię ciała, skrzydła to jest podwójny fałd skóry, następuje parowanie, utrata wilgoci. Nietoperze zimą nie mogą pić. Muszą więc znaleźć takie miejsce żeby mogły zminimalizować straty wody podczas hibernacji. Sądziło się do niedawna, że jeszcze jednym czynnikiem niezbędnym dla hibernacji nietoperzy jest brak przepływu powietrza. To wynikało z pobieżnych obserwacji i pomiarów. Otóż, okazało się to nie całkiem prawdą. I tutaj muszę powiedzieć, że zostało udowodnione, że przepływ powietrza, umiarkowany przepływ powietrza nie tylko nie jest szkodliwy dla nietoperza, ale jest wręcz mu potrzebny. Zostało to odkryte bardzo niedawno i to właśnie tutaj, na Śląsku. Mianowicie , mój doktorant, pan Grzegorz Kłys badał nietoperze w podziemiach tarnogórskich [badał bardzo precyzyjnymi metodami] i okazało się że umiarkowany przepływ powietrza, który nie był wykrywany przez anemometry [stosowano bardziej precyzyjne metody - rurki dymne] ułatwia wejście nietoperzom w hibernację. Następuje wychładzanie biologiczne ciała i nietoperz szybciej zasypia. No, moim zdaniem jest to taka chiropterologiczna rewelacja i cieszę się bardzo, że to tutaj właśnie zostało zrobione. Proszę Państwa, co ja jeszcze mogę powiedzieć. Na temat nietoperzy napisano setki grubych książek, a tutaj już czas zaczyna gonić, wobec tego, przejdźmy do rzeczy może zasadniczej, o czym powinienem powiedzieć. W Polsce wszystkie nietoperze są pod ochroną. W związku z tym, ponieważ spotykacie się państwo z nimi w podziemiach, przepisy prawa i zasady ochrony przyrody narzucają na użytkowników oraz na administratorów jak i turystów pewnego rodzaju obowiązki związane z ochroną nietoperzy. Jako ciekawostkę powiem, że Polska ma tutaj bardzo wielkie zasługi jeśli chodzi o ochronę nietoperzy. W Polsce, a właściwie w Galicji [bo to działo się jeszcze pod rozbiorami] podjęto drugą na świecie próbę objęcia ochroną nietoperzy. Mianowicie w Sejmie Galicyjskim przedstawiono projekt uchwały który miał objąć ochroną nietoperze [to już jest prawie 150 lat temu !!!] . Nawiasem mówiąc, w pierwszej wersji tej uchwały uznano nietoperze za ptaki [to taka ciekawostka]. Projekt ten, bardzo zresztą światły, jak na ówczesne czasy, nie uzyskał niestety sankcji cesarskiej w Wiedniu i nigdy nie wszedł w życie. No, ale historycznie stało się zadość. Nietoperze [wszystkie gatunki] są w Polsce chronione od roku 1952. Niezależnie od ustawodawstwa krajowego Polska przystąpiła do szeregu Konwencji i Porozumień które stawiają sobie za cel albo ochronę między innymi nietoperzy albo wyłącznie nietoperzy. Takim porozumieniem poświęconym wyłącznie nietoperzom jest Porozumienie Bońskie, czyli porozumienie o ochronie populacji nietoperzy europejskich. Polska przystąpiła do porozumienia w 1996 roku. Nasze prawodawstwo w zasadzie spełnia wszystkie warunki tego porozumienia. W związku z tym, proszę państwa, co możemy zrobić? W naszych warunkach w okresie letnim [od końca kwietnia do początku listopada] nie ma żadnych ograniczeń związanych ze zwiedzaniem podziemi, dlatego, że w tym czasie w podziemiach nie hibernują. Zaczyna się problem, kiedy mówimy o zwiedzaniu podziemi w okresie zimowym, w okresie hibernacji. Nie zawsze ten konflikt musi występować. Jeśli system podziemny jest odpowiednio duży, odpowiednio rozległy czy odpowiednio wielki, to zwiedzanie nie wpływa bezpośrednio na nietoperze. Natomiast, oczywiście, jeżeli to są małe pomieszczenia, używa się ostrego światła, są często odwiedzane, no to wtedy, naturalnie może wystąpić ten konflikt o którym poprzednio mówiłem, to znaczy nietoperze mogą być zbyt często budzone zarówno przypadkowo jak i celowo. Nie mówię tutaj o aktach wandalizmu np. w fortach poznańskich parę lat temu ktoś spalił setki nietoperzy. Nietoperze są łatwo dostępne, hibernujący jest całkiem bezradny dlatego, że okres budzenia trwa około 15 minut, nim dopiero będzie w stanie uciec. Pamiętam, przed laty napisał do mnie pewien pisarz, który pisał jakąś sensacyjną powieść i potrzebował scenę atakowania zimą w podziemiach bohatera przez całe stada uciekających w panice nietoperzy. Rozczarowałem go trochę mówiąc, że zimą nie ma mowy o panicznej ucieczce nietoperzy, bo trzeba dość długo czekać, aż zaczną wylatywać. Inaczej jest oczywiście w tropikach. Wracając do tematu trzeba stwierdzić, że zwiedzanie w tym okresie podziemi powinni być mocno ograniczone ze względu na ochronę nietoperzy. Ja tutaj z panem Roszkiewiczem bardzo często dyskutowałem na ten temat na przykładzie Jaskini Wierzchowskiej Górnej. Jest jeszcze inny problem związany z nietoperzami. Możemy pomóc nietoperzom przetrwać . Jeśli idzie o jaskinie naturalne to nie ma problemu, bo rzeźba ścian jest na tyle bogata że nietoperze znajdują sobie dogodne miejsca. Zupełnie inaczej jest w podziemiach sztucznych, w tunelach, w których czasem nietoperze mogą mieć za mało schronień. Na to wymyślono sposób, prostymi metodami można zwiększyć "pojemność ekologiczną" podziemi. Proszę zobaczyć, wystarczy do stropu doczepić kilka pustaków, i tam już nietoperze w tych dziurkach mogą znaleźć sobie schronienie, wystarczy wymurować ściankę z cegły "dziurawki". One oczywiście też tam znajdą schronienie. To są wszystko metody pozwalające powiększyć "pojemność ekologiczną" i zarazem zmniejszyć możliwość zbudzenia nietoperza przez zwiedzających podziemia. Innym problemem jest zamykanie podziemi. Jest sprawą oczywistą, że w miarę jak komercjalizują się nasze podziemia jest problem ich zabezpieczenia, ich zamykania. Zasadniczym problemem jest budowa krat. Krata nie może być dowolnie zbudowana dlatego że nietoperze nie będą w stanie wlecieć i wylecieć przez ta kratę. Ważne jest, żeby krata miała elementy poziome, jeśli nawet nie wszystkie, to przynajmniej w części. Przynajmniej jeden otwór powinien być o wymiarach 15 na 50 centymetrów. Nietoperze potrafią wejść przez małą, bardzo małą dziurkę. Pamiętam, zwiedzałem kiedyś kościół w Henrykowie na Dolnym Śląsku i proszę Państwa, w głównej nawie kościoła były wielkie obrazy w masywnych ramach. U dołu w jednym obrazie była wygryziona malutka dziurka o średnicy mniej więcej paznokcia kciuka i tam sobie wlatywały nietoperze karliki i siedziały za płótnem obrazu. Jak mówię, mogą wlecieć przez bardzo małą dziurkę, jeśli mu się zmieści głowa, to wejdzie. Ale one tego nie lubią, wolą wlatywać "z marszu". Mało tego, jeśli jest dużo nietoperzy w pomieszczeniu, a wejście jest ciasne, i one muszą siadać przed wejściem, to drapieżniki uczą się że tam nietoperze są i mogą je łapać. Więc co tak naprawdę możemy dobrze zrobić dla nietoperzy? Mówiliśmy tutaj o różnych rzeczach, ale tak naprawdę to bardzo niewiele, jedyne co możemy, to pozwolić im spokojnie zwisać.


Z nagrania przeniósł na tekst Jerzy Roszkiewicz


powrót


Prehistoryczne górnictwo krzemienia na ziemiach polskich.


W epoce kamienia osadnictwo związane było w dużej mierze z dostępem do dobrego surowca. Korzystanie z różnych skał wymagało rozwoju odpowiednich technik ich obróbki oraz wydobycia, a także znajomości zasobów danego obszaru. Rejony obfitujące w surowiec dobrej jakości były zatem dla osadnictwa szczególnie atrakcyjne.

Przetwórstwo surowca krzemiennego odbywało się najczęściej na terenie kopalń, w pobliżu wychodni, a także w zakładanych w sąsiedztwie obozowiskach. Jakkolwiek rzadko można odkryć ślady kopalń krzemienia z tego okresu, to pozostałości obrobionego surowca, znajdowane na powierzchni w okolicy złóż, świadczą o jego zorganizowanym wydobywaniu. W przypadku grup ludności zamieszkujących tereny odległe od złóż, mających równocześnie świadomość istnienia innych gatunków krzemienia, zdobycie surowców możliwe było droga wymiany lub organizowania po nie dalekich wypraw. Wśród materiałów z jednego stanowiska często współwystępują różne odmiany krzemienia. Na ogół jednak korzystano z najbliższych, dostępnych zasobów surowca.
W paleolicie schyłkowym, zwiększone wymogi technologiczne powodowały, że coraz bardziej wzrastało znaczenie jakości pozyskiwanego surowca krzemiennego. Obszar Niżu Polskiego, coraz gęściej zasiedlany, był stosunkowo ubogi w jego złoża. Najczęściej spotykany na powierzchni krzemień narzutowy, o słabej łupliwości, nie pozwalał na jego precyzyjną obróbkę. Dlatego ludność tzw. cyklu mazowszańskiego (X -IX tysiąclecie p.n.e.) poszukiwała lepszego, wysokogatunkowego surowca. Taka rolę odgrywały bogate złoża tzw. Krzemienia czekoladowego (nazwa pochodzi od charakterystycznego zabarwienia) o wyjątkowo wysokiej jakości i przydatności do obróbki, występującena północno-wschodnim obrzeżu Gór Świętokrzyskich. Krzemień czekoladowy był pozyskiwany już od środkowego paleolitu, głównie zaś eksploatowany w paleolicie schyłkowym oraz, na nieco mniejszą skalę, w mezolicie.
Surowiec ten pochodził niewątpliwie ze złoża pierwotnego, Jakkolwiek nie odkryto dotąd śladów kopalnictwa. Przypuszczalnie pozyskiwano go z szybów sposobem górniczym. Wydobyty krzemień rozprowadzano dalej w postaci surowca, a nierzadko gotowych wyrobów. Pozyskiwanie krzemienia czekoladowego sprzyjało intensywniejszemu osadnictwu w okolicach południowych stoków Gór Świętokrzyskich.
Innym surowcem eksploatowanym w tym regionie od XII tysiąclecia p.n.e. był hematyt. Wydobywano go drążąc niewielkie jamy, na miejscu rozcierano na proszek, a następnie rozprowadzano i używano jako barwnik do celów rytualnych.
Hematyt i krzemień czekoladowy byty wyjątkowo cenione, o czym mogą świadczyć ich znaleziska nawet w odległości do kilkuset kilometrów od złóż. Importy krzemienia czekoladowego stwierdzono m.in. na terenie Litwy, Białorusi. czy na północnym Wołyniu.
Również ze schyłkowego paleolitu pochodzi zespól pracowni w rejonie nadwarciańskim, w północnej części Wyżyny Krakowsko-Wieluńskiej. Dotychczas jednak nie zdołano zlokalizować kopalni krzemienia w tym rejonie. Podstawowym surowcem dla użytkowników tych pracowni byty krzemienie i rogówce występujące w wapieniach, w postaci buł różnej wielkości. Wyroby krzemienne reprezentowane przez odłupki z różnych faz wstępnej i naprawczej obróbki obłupni i rdzeni, narzędzia nakopalniane (ciosaki) wiążą się z cyklem mazowszańskim.
Jeszcze innym surowcem krzemiennym, pozyskiwanym od paleolitu schyłkowego, choć na znacznie mniejsza skalę, byt krzemień szary turoński tzw. świeciechowski ze Świeciechowa nad Wista. W miejscowości Kopiec, woj. tarnobrzeskie, w pobliżu wychodni tego surowca, odkryto po raz pierwszy pracownie przykopalniane ludności kultury świderskiej. Również w tym przypadku nie zlokalizowano kopalni krzemienia. Baza surowcowa do produkcji wiórów byt przede wszystkim krzemień świeciechowski, uzupełniony o gościeradowski i czekoladowy.

Rola surowca świeciechowskiego wzrosła znacznie później, w okresie neolitu, kiedy ludność kultury pucharów lejkowatych rozpoczęła jego zorganizowaną eksploatację.
Na terenach Polski północno-wschodniej dostępny byt surowiec krzemienny kredowy, nazywany także krzemieniem kredowym "północno-wschodnim". Występuje on w dwóch odmianach: narzutowej, na morenach, związanej z transportem lodowcowym, i kopalnianej, często w tzw. krach kredowych ciągnących się w kierunku Białorusi i Litwy. Wychodnie krzemienia kredowego zlokalizowano m.in. na terenie woj. białostockiego w okolicach Łap i Suraża, Lipska n/Biebrzą i Dąbrowy Białostockiej, Mielnika n/Bugiem, oraz w woj. bialskopodlaskim w rejonie Łosic i Kornicy Starej.
Społeczności schyłkowopaleolityczne użytkowały przede wszystkim krzemień miejscowy wydobywany górniczo. Z czasem, nikły początkowo udział krzemienia narzutowego zaczął wzrastać, zwłaszcza w gospodarce surowcowej społeczności mezolitycznych. Świadczy to o coraz bardziej przypadkowym doborze surowca i stopniowym zarzucaniu pozyskiwania krzemienia ze złóż. Zmieniające się nawyki krzemieniarskie powodowały znaczne zmniejszenie wymiarów wytworów (mikrolityzację), zmianę technik obróbki rdzeni itp.
Wraz z rozprzestrzenieniem się nowych form gospodarowania w młodszej epoce kamienia (w Polsce początki - w V tysiącleciu p.n.e.) rosło zapotrzebowanie na dobrej jakości surowce kamienne. Uprawa roli wymagała dużej liczby odpowiednich narzędzi. Spowodowało to dynamiczny rozwój górnictwa już we wczesnym neolicie. Znamy szereg kopalń z tego okresu. Techniki wydobywcze uległy znacznemu udoskonaleniu. Surowce eksploatowano w sposób coraz bardziej systematyczny i często na przemysłowa skalę.
Jeden z prężniejszych ośrodków wydobywczych we wczesnym neolicie (od połowy do schyłku V tysiąclecia p.n.e.) znajdował się w rejonie dzisiejszego Sąspowa, w woj. krakowskim. Eksploatowano tu krzemień jurajski. Wykonywano z niego rdzenie i wióry do wyrobu narzędzi. Krzemień wstępnie obrabiano bezpośrednio po wydobyciu ze złoża na terenach przykopalnianych. Odpowiednio przygotowane okazy wędrowały do osad macierzystych ówczesnych górników.
Kopalnie krzemienia jurajskiego podkrakowskiego odkryto także w Bęble i Jerzmanowicach-Dąbrówce. Wraz z ośrodkiem w Sąspowie zaopatrywały one w surowiec okoliczne osady wczesnoneolityczne. Obozowiska górników znajdowały się w najbliższym sąsiedztwie kopalń. W celach mieszkalnych korzystano także z pobliskich jaskiń, gdzie odkryto ślady przetwórstwa krzemienia.
Wyroby z krzemienia jurajskiego podkrakowskiego były wymieniane w drodze szeroko praktykowanego wówczas międzygrupowego handlu. Znamy je z wczesnoneolitycznych stanowisk południowej Polski, w miejscach koncentracji osadnictwa wczesnorolniczego.
Neolit środkowy i późny (4500 - 2500 p.n.e.) to okres największego rozwoju górnictwa iprzetwórstwa krzemiennego. Eksplozja demograficzna i gospodarcza, związana z rozwojem ekstensywnego rolnictwa spowodowała wzrost zapotrzebowania na surowce do produkcji narzędzi - głównie rolniczych. Konieczność odlesiania coraz to nowych połaci wymagało dobrej jakości krzemienia do produkcji siekier. Zwiększające się areały pól obsianych zbożem wymuszały doskonalenie narzędzi do powstanie zagłębi wydobywających i przetwarzających surowce, zlokalizowanych na wychodniach skał krzemienionośnych. Jednym z takich zagłębił był Wschodniołysogórskl Okręg Eksploatacji Krzemienia.
W początkowym okresie eksploatowano jedynie płytkie złoża, dostępne metodami odkrywkowymi. Eksploatację prowadzono na daleko większa skałę niż w okresach poprzednich. W ówczesnych społecznościach wyodrębniły się grupy związane jedynie z pozyskiwaniem i obróbką surowca. Zintensyfikował się proces przyrostu wiedzy górniczej oraz specjalizacji narzędziowej. Górnictwo stało się specjalnością zawodową i źródłem utrzymania dla zajmujących się nim ludzi. Wraz z postępującą sprawnością górników rosła ilość wydobywanego surowca. To z kolei spowodowało wyodrębnienie się kolejnej grupy zawodowej związanej z przetwarzaniem krzemiennych konkrecji na narzędzia. Była ona ściśle związana z grupą górniczą. W początkowym okresie zapewne ci sami ludzie wydobywali i przetwarzali surowiec. Z czasem zaistniała konieczność rozdzielenia tych profesji.
Przetwórstwo i dystrybucja wyrobów krzemiennych w środkowym neolicie oparte były na sieci osad produkcyjnych. Każda z nich eksploatowała wydzielone złoże. Grupy górnicze i krzemieniarskie wyprawiały się na teren pola eksploatacyjnego, gdzie wydobywano surowiec i dokonywano wstępnej obróbki. Przyniesiony do osady wstępnie obrobiony surowiec był dalej przetwarzany w pracowniach zlokalizowanych w wydzielonej części osady. Gotowe półwytwory sierpów - wióry krzemienne oraz gotowe siekiery byty eksportowane do osad położonych zdała od wychodni krzemieni. Zasięg dystrybucji nie przekraczał zasadniczo 180 km od osady produkcyjnej.
W późnym neolicie (3300 - 2500 p.n.e.) wraz z postępującym procesem stepowienia, wyjałowionych w trakcie ekstensywnej uprawy pól, zaczęły pojawiać się na ziemiach polskich grupy pasterzy hodujących bydło i świnie. Dochodziło zapewne do starć z ludnością rolnicza, czego świadectwem są zniszczenia odkrywane na terenie osad rolników. Pasterze prowadzili wędrowny tryb życia, przemieszczając się ze stadami na znaczne odległości. Nie prowadzili na większe skalę uprawy roli, a zatem nie potrzebowali tak dużej liczby narzędzi rolniczych. Przejęli jednak od rolników siekiery krzemienne, przekształcając je z narzędzi pracy w broń. Siekiera u tych ludów stanowiła rodzaj broni paradnej, symbolu przynależności do konkretnej grupy bądź klasy - np. wojowników. Nie przypadkowy był wybór surowca do produkcji siekier. Większość z nich wykonana była z krzemienia pasiastego wydobywanego na polu eksploatacyjnym w Krzemionkach. W tym czasie eksploatacja krzemienia rozwinęła się w sposób dotąd niespotykany.
Eksploatowano złoża we wszystkich typach skał od luźnych aż po monolityczne. Stosowano różne typy narzędzi. Powstawały kopalnie głębinowe wykorzystujące przemyślne sposoby transportu pionowego i poziomego oraz sztuczną wentylację. Specjalizacja górnicza postąpiła o szczebel dalej wydzielając specjalności górnicze - górnicy przodowi, transportowi, obsługa. Pole eksploatacyjne podzielono na mniejsze fragmenty - pola górnicze (działki) przydzielane grupom górniczym.
Ogromne ilości surowca przerabiano na miejscu w pracowniach przykopalnianych. Praca przy wytwarzaniu siekier podzielona była na etapy. Przypominało to późniejsze manufaktury produkcyjne. Pracownię opuszczały w pełni ukształtowane siekiery z wygładzoną partią ostrza. W czasie całego sezonu eksploatacyjnego - trwającego prawdopodobnie od wczesnej jesieni do wiosny - górnicy i krzemieniarze zamieszkiwali w obozowiskach w najbliższym sąsiedztwie kopalń.
Koczownicy zaopatrywali się w siekiery bezpośrednio w trakcie swoich wędrówek w pobliżu Krzemionek. Wraz z nimi docierały one na odległość nawet ponad 600 km od pola eksploatacyjnego. Starannie wygładzone na całej powierzchni siekiery trafiały do grobów w obstawach kamiennych jako niezbędny element pochówków męskich.
We wczesnej epoce brązu (2500 - 1500 p.n.e.) utrzymywał się w dalszym ciągu duży popyt na wyroby krzemienne. Poszczególne grupy kulturowe zajmowały się pozyskiwaniem i przetwarzaniem krzemienia. Wytwory krzemienne rozchodziły się na niewielkie odległości od złóż. Dokładnie rozpoznawano potencjalne złoża nadającego się do wydobycia surowca. Dlatego też z tego okresu pochodzi najwięcej znanych nam kopalń prehistorycznych. W dalszym ciągu eksploatowano znane już we wcześniejszych okresach złoża surowców takich, jak w Krzemionkach, czy w Świeciechowie. Większość pól eksploatacyjnych ma niewielką powierzchnię (do kilku hektarów).
W pierwszych okresach epoki brązu powstały większe ośrodki przetwórcze wykonujące narzędzia, które eksportowano na dalsze odległości. Takimi narzędziami byty siekiery i sierpy (noże) krzemienne. Ośrodek produkujący tego typu narzędzia istniał na Wołyniu, rozpoznano też podobne pracownie w okolicach Świeciechowa oraz w Wierzbicy. W dalszym ciągu (aż do końca epoki brązu) wytwarzano krzemienne grodki do strzał i odłupkowe noże m.in. również w rejonie kopalniano-pracownianym w Rybnikach (północno-wschodnia Polska). Odkryto tam kopalnie krzemienia kredowego, eksploatowanego ze wzgórza morenowego, z doskonale zachowaną rzeźbą powierzchni pola eksploatacyjnego oraz kompleksem pracowni przetwarzających surowiec. Prowadzona w tym ośrodku produkcja ustała być może dopiero w epoce żelaza.
Kopalnie jamowe są przykładem krótkotrwałej intensywnej eksploatacji. Najczęściej drążone byty w zwietrzelinie, a niekiedy dochodzono z eksploatacją pionową do partii skały średnio zwietrzałej (rumosz skalny lub skała silnie spękana). Organizowano te prace w taki sposób, że wyeksploatowaną kopalnię pozostawiano nie zasypana. Byłaby to przesłanka, iż w przeciwieństwie do głębokiego górnictwa neolitycznego prace tutaj prowadzono sezonowo i dopiero po kolejnym powrocie wypełniano ją gruzem, powstałym przy kopaniu następnego szybu. Czasami przy spągu drążono nisze wydobywcze. W takim wypadku w wyeksploatowanej niszy umieszczano gruz z nisz aktualnie drążonych. Przy tych pracach posługiwano się bogatym zestawem narzędzi rogowych: klinami i dźwigniami oraz kilofami wykonanymi z poroża jelenia i łosia. Korzystano też z narzędzi krzemiennych oprawianych w drewniane rękojeści: pików i grac, których używano do twardszych i mniej zwietrzałych skał.


Materiał pochodzi z folderu Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.
Autorzy: Wojciech Borkowski, Ewa Gieysztor-Szymczak, Witold Migal, Sławomir Sałaciński


powrót



Mapy i plany




"Z wypraw grotołazów"


"Przewodnik geologiczny"


powrót